wtorek, 20 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

W czasie gdy Elian spokojnie opuścił pokój, żeby się najeść i napić, ja zostałem sam z naszym małym łapserdakiem. Już po chwili zauważyłem jego żywe zainteresowanie wszystkim, co robię. Nic więc dziwnego, że postanowiłem obejrzeć prezent, który podarował mi Elian, oczywiście pod czujnym spojrzeniem kota, który musiał być przy tym obecny i absolutnie wszystko sprawdzić.
Nic nie mogło umknąć jego uwadze. Każdy róg, każda fałdka materiału, każdy szelest musiał zostać skontrolowany. Bo jakby to było, gdyby kot czegoś nie sprawdził?
Futerko jako pierwszy „przetestował” koszulę, którą dostałem od mojego partnera. Dopiero gdy uznał ją za bezpieczną, mogłem i ja spokojnie się jej przyjrzeć, a nawet założyć, żeby zobaczyć, jak na mnie leży. Choć „zobaczyć” to może za duże słowo i tak to Elian miał ocenić, czy wyglądam dobrze. Lustro nie było mi do niczego potrzebne.
Podczas gdy ja mierzyłem swoją nową, naprawdę piękną koszulę, Futerko znalazł sobie inne zajęcie i z zapałem bawił się opakowaniem, w którym znajdował się prezent. Papier szeleścił, a on był w swoim żywiole.
Maluch całkowicie stracił mną zainteresowanie dopiero wtedy, gdy do pokoju wrócił Elian. Skupił się na nim bez reszty, jakby mnie w ogóle nie było. Szczerze? Wcale mi to nie przeszkadzało. Nie potrzebowałem nieustannej atencji tego małego futrzaka.
Kiedy Elian wspomniał o ubranku i obróżce dla kota, spojrzałem na niego z lekkim zdziwieniem. Nie spodziewałem się, że aż tak się nim przejmie, jeszcze niedawno nie do końca był przekonany do tego pomysłu. Przecież to „problem”.
- I to ty śmiesz mi mówić, że mnie wyrzucisz, jeśli przyniosę jeszcze coś do pokoju? - Odezwałem się, odwracając się w jego stronę. - Przecież opiekujesz się nim bardziej niż ja.
Zatrzymał na mnie spojrzenie. Uważne. Może nawet odrobinę zafascynowane.
- Po pierwsze, tak. Wyrzuciłbym cię, bo nie chcę trzeciego pasożyta - Stwierdził bez cienia wahania. - Po drugie, jeśli ja się nim nie zajmę, to ty na pewno tego nie zrobisz. A po trzecie… - Zrobił krok bliżej i przyjrzał mi się dokładniej. - Muszę przyznać, że całkiem ładnie ci w tej koszuli.- Uśmiechnąłem się krzywo. Tego akurat się po nim nie spodziewając..
- Pasożytem mówisz? - Mruknąłem. - Sam chciałeś mieć pijawkę u swego boku. Poza tym… kto da ci tyle i na tyle sposobów co ja? - Nachyliłem się nieco bliżej. - A gdybyś mnie wyrzucił, i tak byś zatęsknił. Szukałbyś mnie prędzej czy później, spragniony tego, co mam, a czego nikt inny nie potrafi dać tak dobrze. - Na końcu uśmiechnąłem się już łagodniej, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej. - A koszula faktycznie jest piękna. Dziękuję. To naprawdę bardzo ładny prezent. - Wyszeptałem stając na palcach aby złączyć nasze usta, w namiętnym pocałunku.
Elian przyciągnął mnie bliżej, kładąc dłonie na moich pośladkach i ściskając je nieco mocniej, jakby chciał podkreślić swoją obecność i władzę nad chwilą.
- Obawiam się, że to by cię przed niczym nie uchroniło - Stwierdził spokojnie, z tym swoim tonem, który zawsze brzmiał, jakby był absolutnie wszystkiego pewien.
A ja swoje wiedziałem. Niezależnie od tego, co mówił, gdyby odszedł albo gdyby z jakiegoś powodu mnie wyrzucił, zatęskniłby. Byłem tego bardziej niż pewien. Kochał mnie, tylko czasem mówił głupoty, jakby bał się przyznać do własnych uczuć.
- Tak? - Uniosłem brew, po czym westchnąłem teatralnie. - A ja głupi myślałem, że szalejesz za mną i nigdy mnie nie porzucisz. - Opuściłem ramiona i zrobiłem minę człowieka kompletnie załamanego losem, przesadzając specjalnie, żeby go sprowokować. Doskonale wiedziałem, że widzi przez tę farsę i właśnie dlatego robiło mi to taką przyjemność.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz