piątek, 23 stycznia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Podniosłem dłoń i delikatnie chwyciłem te należące do niego, którymi mnie obejmował. Jeszcze tego nie akceptował, co było trochę niebezpieczne. Zawsze powinien mieć tego świadomość... no, ale jeszcze zdążę go do tego przyzwyczaić. Na razie mamy czas. Jesteśmy tutaj bezpieczni i nic nie zwiastuje na to, by nasz spokój miał zostać naruszony. A to dobrze. Coś tak czułem, że jeszcze nie raz będziemy musieli uciekać, albo walczyć. Wszystko będzie zależało od sytuacji. Jeżeli zrobi głupotę taką, jak w ostatniej gospodzie, wolałbym dyskretnie się ulotnić. Nie ma co zabijać niewinnych ludzi przez jego głupotę... ale już mi się wydaje, że w ten sposób nie postąpi. Że już trochę się nauczył, i zmienił, i tylko to się liczyło. 
- Jeszcze? Czy to oznacza, że któregoś dnia stwierdzisz, że masz dosyć tego starego pryka i zostawisz mnie, bym się wykrwawił? - zapytałem rozbawiony, odwracając się w jego stronę, by móc go szybko zamknąć w uścisku, nim ten mały czort się między nas wepchnie. Serathion jest mój, i tylko mój, i niech się lepiej tego jak najszybciej nauczy. 
- Jak mnie zdenerwujesz, to czemu nie? Mam w końcu tak duży wybór, tylu wspaniałych mężczyzn... - niby się rozmarzył, ale jego spojrzenie mówiło jednak więcej. Dalej się przejmował. - Jeżeli jednak umrzesz za wcześnie przysięgam, że cię zabiję. 
- To brzmi intrygująco. Aż mnie kusi, by to sprawdzić – wyszczerzyłem się do niego głupio, a następnie ucałowałem go w czubek nosa. 
- Tylko spróbuj – mruknął gniewnie, mrużąc oczy. 
- Jak mi życie będzie niemiłe, to spróbuję – odpowiedziałem, przesuwając wzrok na jego ramię. Już się tam wdrapywał ten mały futrzak... nie mógł znieść nawet minuty. Mała gwiazda. Zdecydowanie nie powinien nazywać się Futerko, to zbyt ogólnikowe, no ale już na to za późno. Jeśli przyniesie następnego zwierzaka, zastrzegam sobie prawo do nazwania go. A coś czuję, ze z jego szczęściem coś znów mi może coś przynieść. Zwierzaków w potrzebie jest mnóstwo, co jest smutne i przerażające, ale czego się spodziewać po ludziach? Większość z nich dba tylko o to, by pieniędzy w kieszeni było odpowiednio dużo. 
- On też ci zabrania – odpowiedział Serathion, kiedy kociak wydał z siebie kolejne miauknięcie, jakby mu się krzywda działa. - Tak więc, jest dwa do jednego, masz zakaz umierania. 
- No i teraz kostucha mnie nie dosięgnie – zaśmiałem się cicho, głaszcząc policzek mojego partnera. Kociak, widząc to, od razu otarł się o moją dłoń, chcąc atencji ode mnie. No tak, najlepiej, byśmy oboje naraz go głaskali, wtedy byłby najszczęśliwszy. - Jeszcze trochę i ci przyniosę jeść. Nie możesz jeść za każdym razem, kiedy sobie miaukniesz. Takie ciągłe obżarstwo szkodzi, a ty dalej masz delikatny żołądek – pouczyłem kociaka, który wpatrywał się we mnie tymi gigantycznymi oczami. - Jak tak się we mnie wpatruje, to mam wrażenie, że mi zaraz duszę pochłonie – mruknąłem, nie spuszczając wzroku z kociaka. Ja tej walki na spojrzenia nie przegram, nawet jak się nie czuję komfortowo. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz