Czy uda nam się jutro spełnić nasze małe plany? Miałem ogromną nadzieję, że tak. W końcu nie bez powodu zdobyłem kokardę, obrożę i smycz. To znaczy… nie do końca kupiłem, raczej dostałem, ale kto by się czepiał takich szczegółów? Zdecydowanie nie ja. Zatrzymam tę informację dla siebie. No, chyba że mój partner bardzo będzie chciał wiedzieć, skąd i dlaczego to wszystko mam.
- Cóż… mam nadzieję, że będzie grzeczny - Odezwałem się w końcu. - W innym wypadku trzeba będzie użyć odrobiny magii, żeby spokojnie spał - Wyjaśniłem z czarującym uśmiechem.
Nie chciałem korzystać ze swoich zdolności na tak drobnej istocie, ale jeśli zajdzie taka potrzeba… cóż. Nie zamierzałem rezygnować z jutrzejszego dnia. Maluchowi i tak nic by się nie stało.
- Chcesz użyć magii na kocie? - Zapytał Elian, unosząc jedną brew.
- Nic mu nie będzie - Odparłem spokojnie, gładząc Futerka po łebku. - A ja nie odpuszczę. Napracowałem się nad prezentem i mam zamiar dać ci to, co zostało obiecane. - Stwierdziłem, wzruszając przy tym swoimi ramionami.
- Napracowałeś się nad prezentem? - Zdziwił się. - I skąd ty w ogóle masz prezent? Przecież nie masz pieniędzy. - Zdecydowanie za dużo pytań. A po co komu aż tyle wiedzieć? Mniej się wie, lepiej się śpi.
- Prawdopodobnie ci nie powiem - Oznajmiłem z uśmiechem, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. - To będzie moja słodka tajemnica. - Wyznałem zadowolony.
Elian tylko kiwnął głową, najwyraźniej czując, że niczego więcej się nie dowie. Nic już nie powiedział, za to przyciągnął mnie bliżej siebie, na tyle ostrożnie, by nie obudzić Futerka, który spał spokojnie na moich kolanach.
- Tak się w ogóle zastanawiam… - Zaczął po chwili. - Gdybym przyniósł psa, też byłbyś nim tak zachwycony? - Natychmiast pokręciłem głową. Nie chodziło o to, że nie lubiłem psów. Po prostu kojarzyły mi się z wilkołakami, moimi naturalnymi wrogami. Nie nastawiałem się do nich skrajnie negatywnie, ale entuzjazmu też nie było. Gdyby pies się pojawił, po prostu by był. Na spacery jednak bym się nie wybierał.
- O ile to ty wychodziłbyś z nim na spacery, sprzątał po nim, karmił go, głaskał i codziennie mył, żeby nie śmierdział dworem, nie miałbym nic przeciwko - Wyjaśniłem. Od razu dostrzegając jak unosi jedną brew.
- A więc ja mam zajmować się twoim kotem, ale ty moim psem już nie? - Dopytał.
I wszystko się zgadzało. Zajmowanie się psem to znacznie więcej pracy. Więcej obowiązków. Więcej zapachu. Nie, zdecydowanie nie.
- Jestem szlachcicem - Oznajmiłem teatralnie. - Wyprowadzanie psa i zbieranie jego odchodów nie wchodzi w grę. Wystarczy, że po tym maluchu nie mam wyboru. - Wyjaśniłem chcąc postawić sprawę jasno, poza tym jedna zwierzaki już nam wystarczy.
- Chciałeś kota, musisz po nim sprzątać - Stwierdził. Ani odrobiny mi nie współczując, ach ja to mam ciężkie życie. Ale co by nie było oczywiście miał rację. Chciałem kota, więc sprzątanie było moim obowiązkiem. Nie była to moja ulubiona część, ale… czego nie zrobi się dla takiego ślicznego Futerka?
- Wiem, wiem - Mruknąłem. - Ale po psie bym nie sprzątał. Poza tym… wampir i pies? Jak ty to sobie wyobrażasz? To trochę tak jakbyś wpuścił do mnie wilkołaka, obawiam się że, by mnie nie polubił - Oparłem głowę o jego ramię, zamykając na chwilę oczy.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz