Na jego słowa uśmiechnąłem się głupkowato. Cóż, a później mówi, że to ja jestem napalony i myślę o jednym. W rzeczywistości miałem nieco inny pomysł, myślałem, by może tak zacząć ćwiczyć? I to na poważnie, by nie zaskoczyć się, kiedy w końcu wyruszymy w podróż. Może by tak zacząć co dziennie biegać? Musiałbym wychodzić z miasta i to aż do lasu, ale na pewno dobrze mi zrobić. I do tego takie zwykłe ćwiczenia, najlepiej z rana, by nabrać trochę tej energii na resztę dnia. Tak, zdecydowanie powinienem nieco zmienić swój rytm dnia, bo później, jak już wyruszymy, kiedy ja będę miał na to czas? Albo siły? Muszę dbać o kondycję, o siłę, o całą swoją sprawność fizyczną.
– Interesujący pomysł – uśmiechnąłem się do niego znacząco, wyciągając rękę, by go do siebie przyciągnąć. – Myślę, że dodam to do swojego harmonogramu – dodałem cicho, tuląc go do siebie. Miałem chwilę dla siebie, więc czemu miałbym z tego nie skorzystać? Był mój, calutki mój, bez żadnego kota, i nie mogę odpuścić tej chwili. Ostatnio mi ich było za mało.
– Harmonogramu? – powtórzył, przekładając swoją nogę przez moje biodro.
– Harmonogramu. Tak sobie teraz myślę... faktycznie muszę się więcej ruszać. Czy mi się to podoba, czy nie. Bieganie. Poranne ćwiczenia. Tyle ćwiczeń mogę robić tutaj, w pokoju, że aż szkoda, by ten czas mi minął. Jak ruszymy w podróż, to tego czasu mieć nie będę. A jak stracę swoje kształty, to jeszcze mnie zostawisz, i co ja sam bez ciebie zrobię? – zapytałem nieco bardziej żartobliwie. Oczywiście, nie chodziło mi o mój wygląd, zdecydowanie bardziej wolałbym to zrobić dla swojego samopoczucia, a ćwiczenia mogą mi w tym pomóc. Kto jednak powiedział, że nie mogę sobie pożartować?
– Faktycznie, musisz o siebie dbać, bo jak nie będę widział tych mięśni, no to koniec z nami. Ja wybieram sobie tylko najlepszych, a ty bez sześciopaka najlepszy nie będziesz – pokręcił głową z dezaprobatą, starając się zabrzmieć powaznie, co mu średnio wychodziło.
– Czyli dobrze myślę, muszę się za siebie zabrać. Będę ćwiczył bez koszulki, możesz sobie na mnie popatrzeć – puściłem mu oczko, nie mając problemu z tym, by mnie obserwował. Co to w końcu dla mnie? Jemu ćwiczeń nie będę proponował, nie ma to sensu, nie wpłyną w żaden sposób na jego ciało, czy psychikę, bo się nawet nie zmęczy. Sam przejdę tę drogę.
– Nie mogę się doczekać. Tylko... najpierw będą nasze ćwiczenia, czy twoje ćwiczenia? – spytał, wsuwając swoją chłodną dłoń pod moją koszulkę. Przez to, że musiałem zejść na dół i rozwiesić zrobione pranie, coś na siebie założyć musiałem, by nie był na mnie zły, czy zazdrosny. Już i tak wystarczy, że kobieta obok mnie ubierze sukienkę z większym dekoltem i już mam kłopot. Za co? Nie wiem. Nawet się tam nie patrzę, bo mnie to zwyczajnie nie interesuje.
– Hmm... nie wiem. To już zależy od ciebie. Czy wolisz mnie rozgrzać na początku, czy żebym był rozgrzany – wymruczałem, zbliżając usta do jego szyi, by zaraz zostawić na jego skórze malinkę. Cóż mogę powiedzieć, ładnie się ona prezentuje na jego bladej skórze.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz