Sen... nie wiem, czy mogę sobie pozwolić na sen. Miałem trochę rzeczy do załatwienia. Musiałem w końcu odpisać babce, że może i tutaj mieszkać, i spędzić z nami święta. Też trzeba kazać przygotować dla niej kwatery mieszkalne, by wszystko było gotowe, kiedy już przyjdzie. Umówić jej medyka, by dokładnie ją przebadał, może przepisał nowe leki, które wydłużyłyby jej życie. Jeżeli naprawdę się zmieniła, i żałuje, i chce się poprawić... powinienem dać jej szansę. I zadbać o jej zdrowie.
– Muszę zrobić kilka rzeczy – odpowiedziałem cicho, nie odsuwając się od niego. Ależ on był ciepły, i tak przyjemnie pachniał... niby myjemy się tym samym, a jego zapach jest jakieś to razy lepszy od mojego.
– Cokolwiek by to nie było, jestem pewien, że może poczekać. Zresztą, proponuję drzemkę. Wieczorem się obudzisz, i zajmiesz się wszystkimi swoimi obowiązkami. Może nawet lepiej wyjdzie, jak je zostawisz na później. Rozjaśni ci się umysł, lepiej będziesz się czuł – zaproponował, ostrożnie biorąc mnie w swoje ramiona. Podniósł mnie bez żadnych problemów, pomimo tego, że ważyłem chyba z tonę przez tę całą ciążę. Dodatkowo, jego uścisk był jednocześnie pewny i delikatny, tak, by mnie nie zranić. Dziecko też na pewno on będzie nosić. Nie ma mowy, że będę brał naszą pociechę w ramiona... to się może źle skończyć. Nie mam pojęcia, jak powinno trzymać się noworodki, czy niemowlaki, nigdy żadnego w ramionach nie miałem. On się wydaje znacznie lepiej ogarnięty w tych sprawach.
– Sam... sam nie wiem – powiedziałem cicho, opierając głowę na jego klatce piersiowej. – Chciałbym to mieć za sobą. I obiecałem ci, że odwiedzimy twoją mamę.
– Moja mama nie ucieknę, podobnie jak twoje obowiązki. W tej chwili najważniejsze powinno być nasze dziecko – mówił lekko, odkładając mnie ostrożnie na miękki materac.
– Wiesz... czasami mam wrażenie, że je czuję. Czuję, jak się porusza. Nie jest to mocno wyczuwalne, ale... ale jest – powiedziałem, uśmiechając się lekko, delikatnie gładząc swój brzuch.
– Naprawdę? – spytał podekscytowany, siadając tuż obok mnie. Chyba go to zainteresowało. – Myślisz, że dam radę też to wyczuć?
– Jak przyłożysz dłoń, albo policzek, kto wie. Może jak wytężysz słuch, to usłyszysz bicie serca? Skoro już się rusza i jestem w stanie ten ruch wyczuć, to serduszko też pewnie się rozwinęło – zachęciłem go, chwytając jego dłoń i kładąc ją na swoim brzuchu. Jakże ja bym chciał być w stanie usłyszeć bicie serca tego maleństwa... przynajmniej jestem w stanie poczuć, jak się porusza w moim wnętrzu.
Haru najpierw trzymał dłoń na moim brzuchu z delikatnym uśmiechem, a później przysunął ucho. Obserwowałem jego twarz z uwagą, nie ruszając się chociażby o milimetr. Jeżeli coś byłoby nie tak, on pierwszy to wyczuje, i usłyszy.
– I co? Jesteś w stanie usłyszeć serce? – zapytałem, nie mogąc znieść tej ciszy.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz