poniedziałek, 5 stycznia 2026

Od Haru CD Daisuke

Kładąc głowę na jego brzuchu, skupiłem całą swoją uwagę na dźwiękach bicia serca naszego maleństwa, rosnącego bezpiecznie w jego łonie. Przez pierwszą chwilę nie słyszałem nic, cisza była niemal ogłuszająca, dopiero gdy bardziej się skupiłem, wyostrzyłem słuch i pozwoliłem myślom ucichnąć, coś w końcu do mnie dotarło.
- Słyszę… - Wymruczałem z zadowoleniem.
Nieświadomie poruszyłem uszami, które sam przywołałem, chcąc wychwycić każdy najcichszy dźwięk. Delikatne, miarowe bicie było spokojne, niemal kojące.- Bije tak spokojnie… - Dodałem ciszej, z prawdziwą ulgą i wzruszeniem.
Cieszyłem się, że mogę to usłyszeć, że dane mi jest być tak blisko, a jednak coś mnie zaskoczyło. Dlaczego słyszałem dwa serca? Jedno wyraźne, drugie głębsze, wolniejsze… Czy to możliwe, że słyszę również jego serce? Nie wiedziałem. Nie miałem pojęcia, co o tym myśleć ani jak to interpretować. Przez chwilę wahałem się, czy powinienem mu o tym powiedzieć, ale może lepiej nie. Nie chciałem go niepokoić, a tym bardziej wystraszyć.
- Słyszysz? - Zapytał po chwili, lekkotym zaskoczony. - To musi być niesamowite uczucie… Chciałbym też to usłyszeć. - Mówił to cicho, głaszcząc mnie po włosach z taką czułością, że aż ścisnęło mnie w gardle.
- Usłyszysz - Zapewniłem go z łagodnym uśmiechem. - Na pewno usłyszysz. - Powoli odsunąłem się od jego pięknego, zaokrąglonego brzucha, brzucha, w którym rosło nasze maleństwo, czując w sercu ciepło, jakiego nie potrafiłem wcześniej nazwać.
Mój panicz spojrzał na mnie i uśmiechnął się delikatnie, kiwając łagodnie głową.
- Jeszcze tylko kilka miesięcy… o ile do tego czasu dożyję - Odparł cicho, po czym ciężko westchnął.
Te słowa wcale mi się nie spodobały. Dlaczego miałby nie dożyć? Przecież był zdrowy, silny, nic mu nie dolegało. Myśl o tym była zupełnie pozbawiona sensu, a jednak zasiała we mnie niepokój, który zacisnął mi serce.
- Nie mów tak - Powiedziałem bardziej stanowczo, niż zamierzałem. - Jesteś zdrowy i silny. Urodzisz, a potem razem wychowamy syna albo córkę… proszę, nie myśl inaczej. - Pochyliłem się ku niemu i delikatnie pocałowałem go w usta, uśmiechając się do niego najpiękniej, jak tylko potrafiłem tak, by choć na chwilę odpędzić od niego te mroczne myśli.
- Jestem zdrowy, to prawda Haru lecz kto wie, co życie mi przyniesie - Odparł cicho. - Dziś jest dobrze, a jutro mogę umrzeć. Przecież wiesz, jak w życiu bywa, życie jest po prostu nieprzewidywalne … - Mówiąc to, przytulił się do mnie, gdy tylko położyłem się obok niego. Jego bliskość była ciepła i znajoma, a jednak słowa, które wypowiedział, niepokoiły mnie coraz bardziej.
- Ależ ty głupoty gadasz - Odpowiedziałem łagodnie, choć z nutą troski w głosie. - Zdecydowanie musisz się przespać. To dobrze ci zrobi. - Uniósłem dłoń i pogładziłem go po policzku, po czym złożyłem delikatny pocałunek na jego czole, tak jak zawsze, gdy chciałem go uspokoić. - Kocham cię. I tylko to się liczy - Dodałem ciszej, kładąc dłoń na jego pięknym, zaokrąglonym brzuszku, w którym rośnie nasze piękne maleństwo.

<Paniczu? C:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz