Spojrzałem jeszcze raz na bombkę, kompletnie nie rozumiejąc, w czym właściwie tkwi problem. Co złego jest w tej bombce? Co ja niby zrobiłem niewłaściwego? Przecież to normalne, prawda? Każdy robi takie rzeczy, gdy jest sam na sam z ukochaną osobą. No właśnie, więc o co mu chodzi?
Poza tym bąbka jest moja. Moja. I będę z nią robił, co tylko zechcę. I on nic nie może na to poradzić.
- Tak, uważam, że to piękna bąbka i taką ją zawieszę - Stwierdziłem w końcu, wzruszając ramionami. - Poza tym, co jest złego w okazywaniu i pokazywaniu miłości? - Dodałem, unosząc jedną brew. Naprawdę nie miałem pojęcia, o co mu chodzi. Przecież nie zrobiłem niczego złego. To była po prostu piękna bąbeczka.
- Skoro tego chcesz, niech ci będzie - Odpowiedział po chwili, ale zaraz skrzywił się lekko. - Tylko proszę, zawieś ją nisko i z tyłu choinki. Nie chcę, żeby gorszyło to dzieci. - Teraz to ja się skrzywiłem na te słowa. Dlaczego mam ją wieszać nisko? I to jeszcze z tyłu? To wcale nie było w porządku, ten pomysł był zdecydowanie do bani.
- Gorszyć dzieci? - Zapytałem, zupełnie zbity z tropu. - Co niby miałoby je gorszyć? Że mój rysunek? - Dopytałem, unosząc jedną brew ku górze.
- Wiesz… takie rysunki - Zaczął ostrożnie. - Cóż, nie przystoi ich pokazywać dzieciom. Jak rodzice mieliby im to wytłumaczyć? - Patrzyłem na niego jeszcze chwilę, ale wciąż niczego nie rozumiałem.
- A co mnie to właściwie obchodzi? - Mruknąłem w końcu, ponownie wzruszając ramionami. - To nie moje dzieci. Nie mój problem. Niech się uczą życia… Przecież wy, ludzie, i tak żyjecie tak krótko. Im szybcie dowiecie się czegoś o życiu tym lepiej - Mruknąłem niezadowolony z jego słów, to moja bombka niech da jej spokój.
- Jesteś naprawdę bezduszny - Mruknął, kończąc ozdabianie swojej bombeczki. Skupił się na ostatnim detalu, jakby chciał nim ukryć to, co właśnie powiedział.
- Jestem - Przyznałem bez wahania. - A ty i tak mnie kochasz. Obaj dobrze wiemy, że beze mnie już nie potrafisz żyć - Wymruczałem, zawiązując sznureczek, żeby móc powiesić ozdobę.
Oczywiście musiałem zawiesić ją z tyłu, dokładnie tak, jak chciał Elian. Nie było to idealne miejsce, ale cóż, jakoś będę musiał z tym żyć. Najważniejsze było to, że w ogóle mogłem ją powiesić.
- No i jest - Powiedziałem cicho, odsuwając się o krok, by spojrzeć na efekt. - Teraz już na zawsze będziesz moją własnością - Dodałem półżartem, półserio.
Nachyliłem się i pocałowałem go w policzek, zanim zdążył zaprotestować.
- Twoją własnością mówisz? - Powtórzył z rozbawieniem. - To ciekawe. Nie wiedziałem, że jestem czyjąś własnością. - Widziałem, że go to bawiło i właśnie o to chodziło. Niech się śmieje. Obaj i tak doskonale wiedzieliśmy, jak to naprawdę wygląda. Był mój i nikt mi go nie odbierze.
- A czego ty się spodziewałeś po wampirze? - Mruknąłem z samozadowoleniem. - Jestem wspaniałomyślny… dlatego właśnie jesteś mój. - Uśmiechnąłem się pod nosem, obserwując jego reakcję. Rego twarz na którą tak lubiłem parzyć.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz