Obserwałem moją Różyczkę z czułością. Ależ on był słodki, obserwując świat z uwagą, z niezrozumiałością, z dziecięcym zainteresowaniem. Kto by pomyślał, że pod tą słodką twarzą kryje się okrutny morderca? Jak ten słodziak miałby kogokolwiek skrzywdzić? Dlatego wampiry wyższe są takie zdradliwe. Wyglądają pięknie, by przyciągnąć ludzi, nie wzbudzić żadnych podejrzeń. Piękni zawsze mają łatwiej, ich tak szybko się nie podejrzewa, łatwiej im się wymigać, wkraść w łaskę ludzi.
– Ozdoby są ładne, co? – rzuciłem do niego, przyciągając go bliżej siebie. Jak dzisiaj było zimno. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz zima była tak zimna. Jak dobrze, że nie musiałem spędzać jej w trasie. Nie wiem, jakbym sobie z tym poradził. Znaczy, na pewno bym sobie poradził, ale co to za życie by było? Okropne.
– Owszem. To chyba jedyny pozytywny aspekt tych całych świąt – odpowiedziałem rozbawiony.
– Nie bądź tak źle nastawiony na święta. Są piękne, jeżeli są spedzane we właściwy sposób, z właściwymi ludźmi. Kiedy relacje są wymuszone, przesiąknięte fałszem, święta też są okropne. A w rodzinie, jak to w rodzinie, nie zawsze każdy się lubi. W tak zamkniętej jak twoja może nie byłoby takich problemów... ale jak jest dużo rodzeństwa? I jeszcze każdy przyprowadza swojego partnera? Zwady mogą się pojawić – odpowiedziałem, nie spuszczając z niego wzroku ani na sekundę.
– Na szczęście nasze będą spędzone w doborowym towarzystwie – przyznał, uśmiechając się do mnie ładnie, jak to tylko on potrafił. Nosek i policzki miał tak ślicznie zarumienione... na Boga, jakiż on cudowny. I słodki. I najpiękniejszy. – Strasznie drżysz. I już jesteś zaczerwieniony.
– Nie tylko ja. Ty także – zwróciłem mu uwagę. – Ten wieczór jest bardzo zimny. Ja do chłodu przywykłem, a i tak chwila i już mam dosyć. Bez szalika i rękawiczek nie wyobrażam sobie wyjścia – dodałem, chcąc mu jakoś zobrazować tę skalę.
– Ciekawie jest musieć czuć zimno. I ciepło – powiedział cicho.
– Czy ciekawie? Męcząco. Musisz się ubrać stosownie do pory, a nie na to, na co masz ochotę. Jak jest gorąco, choćbyś chodził nagi, nic ci to nie da. A jak jest zimno, nie ma takich warstw ubrań, które zapewniłyby ci ciepło. I też każdy człowiek ma swoje pojęcie temperatury idealnych. Ja na przykład lubię późną wiosnę, już jest ciepło, ale bez upałów. No i dzień jest dłuższy, wszystko kwitnie, żyje, łatwiej o zdobycie pożywienia... chociaż, wczesna jesień też jest dobra pod tym względem – wyjaśniłem mu wszystko, naciągając kaptur na jego głowę. Zbyt wiele spojrzeń. Zwraca uwagę, kiedy jako jedyny nie zakrywa uszu, które na takiej temperaturze wręcz odmarzają.
– W takim razie, ja chyba wolę zimno. Jak jest za ciepło, moje ciało staje się czerwone – stwierdził po chwili.
– Jak jest zimno też. Nie masz pojęcia, jak uroczo zarumieniony teraz jesteś, właśnie przez mróz – sprzedałem mu pstryczka w nos. – Wiesz, bardzo ci pasuje. Wyglądasz, jakbyś skończył najwyżej szesnaście lat – dodałem, puszczając mu oczko.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz