piątek, 9 stycznia 2026

Od Daisuke CD Haru

 Dni mijały powoli, czas leciał nieubłagalnie. Moja babcia w końcu do nas dołączyła, ale nie byłem w stanie jej przywitać, tego dnia czułem się wyjątkowo źle. Nie podobało mi się to. Obawiałem się, jak może potoczyć się wigilia, jeżeli też tak będę się czuł, a nie chciałem zawodzić mojego męża, i puszczać go na wigilię samego. W tak doborowym towarzystwie... może mieć naprawdę ciężko. 
Na szczęście w dniu wigilii okazało się, że czuję się całkiem w porządku, a już na pewno lepiej niż wyglądałem. Starałem się dobrać ubrania skromne, które jakoś ukryje mój brzuch. Chciałem wyglądać najlepiej, jak mogłem, a to... cóż, było ciężkie. Tyle dobrego, że mogłem nałożyć na twarz delikatny makijaż, trochę mnie to uratowało, ale dalej brakowało mi tego czegoś we mnie. 
– Przystojnie wyglądasz – odpowiedziałem, kiedy ujrzałem odbicie Haru w lustrze, przy którym jakoś starałem się doprowadzić do porządku. 
– A ty olśniewająco – odparł, podchodząc do mnie, by położyć dłonie na moich biodrach. – Lepiej się dzisiaj czujesz? 
– Tak, chyba tak, chociaż strasznie się dzisiaj wierci – tutaj cicho westchnąłem. – Może... może zerknąłbyś, czy wszystko tam w porządku? – poprosiłem, odwracając się w jego stronę. Odkąd odkryłem, że może słyszeć bicie serduszka naszego dziecka, bardzo często go o to proszę, a on z chęcią przykłada ucho do mojego brzucha. Czasem mam wrażenie, że ma trochę dziwną minę, i martwię się, że coś jest nie tak, ale za każdym razem odpowiada mi, że jest wszystko w porządku, więc mu wierzę. Czemu miałbym mu nie wierzyć? Na pewno w tak ważnej sprawie by mnie nie oszukał. 
– Wczoraj wszystko było w porządku, dzisiaj na pewno też – odpowiedział uspokajająco, poprawiając moje włosy. 
– Każdego dnia coś się może zmienić – odpowiedziałem, odwracając się do niego. – Proszę. Będę spokojnejszy. 
Haru westchnął cicho, ale zaraz przywołał swoje uszy i uklęknął przy mnie, przykładając twarz do brzucha. Od razu położyłem dłoń na jego głowie, delikatnie dotykając jego uszu. To był najprzyjemniejszy element tego wszystkiego, mogłem patrzeć na jego wilcze uszka, które do tej pory tak skrzętnie ukrywał. 
– Wcale nie chcesz, żebym upewniał się, co z dzieckiem. Chcesz bezkarnie pomacać moje uszy – odpowiedział żartobliwie, podnosząc swój wzrok. 
– Cóż, może troszeczkę – przyznałem rozbawiony. – I jak? W porządku? 
– Mhm. Bije spokojnie, pięknie, nie ma co się martwić – zapewnił mnie, ale jednak w jego oczach... sam nie wiem. Coś mnie tknęło. 
– Na pewno? Wiem, że nie chcesz mnie denerwować, ale jeżeli coś się dzieje, powinieneś mi powiedzieć – poprosiłem, kładąc dłoń na jego policzku. 
– Wszystko jest w porządku. Może po świętach poprosimy medyka? Przyniesie stetoskop, i sam też usłyszysz jego bicie – uśmiechnął się szeroko, całując mnie w policzek. – Idziemy? 
– Chwila, jeszcze włosy. Pomożesz mi coś z nimi zrobić? – poprosiłem, uśmiechając się do niego ładnie. W tej chwili tylko chyba on potrafi ogarnąć tak długie włosy. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz