czwartek, 8 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

 Czy bolał mnie tyłek? Cóż… może odrobinę. Zdecydowanie czułem lekki dyskomfort, efekt jego zwierzęcego zachowania, ale nie było to nic, z czym nie potrafiłbym sobie poradzić. Wręcz przeciwnie, lubiłem takie gry. Ostrość miała swój urok, tak samo jak zmysłowość, która potrafiła być równie przyjemna.
- Może czuję drobny dyskomfort - Przyznałem w końcu z lekkim uśmiechem. - Ale to nic. Lubię konsekwencje tej… zabawy. - Pochyliłem się nad nim, całując go delikatnie w nos, po czym podniosłem się do siadu. Ciało dało o sobie od razu znać cichym protestem, lecz zignorowałem go bez większego wysiłku.
- Odrobinkę, mówisz? - Zapytał z udawaną troską. - A krzywisz się tak dla zasady? - Parsknąłem cicho, bo przecież musiał być złośliwy. Inaczej nie byłby sobą.
- Tak. Zdecydowanie dla zasady - Odparłem, wstając z łóżka i sięgając po jego koszulę.
Założyłem ją na siebie, pozwalając, by materiał otulił moje ciało, niosąc ze sobą jego zapach.
- No już, zrób coś z sobą - Mruknąłem, chwytając go za podbródek i całując w usta. - Chciałbym już wyjść z pokoju. - Odsunąłem się po chwili. - Pójdę się umyć. Jeśli chcesz, możesz do mnie dołączyć.
Przygotowałem kąpiel, do której Elian rzeczywiście dołączył, choć tylko na moment. Zbyt zimna woda szybko go przegoniła, ale był tam, a to wystarczało. Gdy wyszedł, zapewne zajął się swoimi sprawami, a ja zostałem jeszcze na dłużej, pozwalając sobie na prawdziwy relaks.
Miałem czas. Po co więc się spieszyć?
Leżałem w wodzie, oddychając spokojnie, dodając do kąpieli olejki różane. Zapach był znajomy, kojący, pozwalał mi choć na chwilę zanurzyć się we wspomnieniach, w czymś, co kochałem i znałem aż za dobrze.
Gdy w końcu wyszedłem z wanny, czysty i pachnący, założyłem swoje ubrania. Koszulę, obcisłe spodnie, które lubiłem, oraz kamizelkę, prezent od niego. I znów czułem się dobrze ze sobą. Zadbany, ładny. Gdybym tylko mógł zobaczyć swoje odbicie…
- Już jestem - Usłyszałem za sobą znajony głos.
Odwróciłem głowę i od razu napotkałem jego spojrzenie.
- No proszę - Powiedział, podchodząc bliżej i kładąc dłonie na moich biodrach. - Kogo chcesz poderwać, wyglądając w ten sposób? - Dopytał, gryząc mnie w szyję.
- Och, marzę tylko o tym, by wszyscy na mnie patrzyli, a ty umierał z zazdrości - Odparłem zadziornie, całując go krótko w usta. Nim odsunąłem się, wsuwając pierścionek na palec.
- Możemy już iść? - Dopytałem, biorąc jego płaszcz aby chociaż udawać, że jest mi zimno.
- Możemy - Uśmiechnął się znacząco. - O ile obiecasz, że będziesz grzeczny. Bo jeśli nie… szybko wrócimy. - Spojrzałem na niego z rozbawieniem.
- Bo nie wytrzymasz ciśnienia? - Zacząłem prowokacyjnie, unosząc brew. - I znów będziesz chciał mnie wyruchać? - Zapytałem, omijając go w przejściu. - Chyba jestem w stanie zaryzykować - Mruknąłem do niego, nim opuściłem pokój, czekając na niego w przedpokoju.
Elian jedynie pokręcił głową podchodząc do mnie, chwytając moją dłoń.
- A więc chodźmy - Na zewnątrz było chłodno co wywnioskowałem z ubioru ludzi, ciekawe jak to jest odczuwać zimno, mogłoby to być ciekawe doświadczenie.
Z zaciekawieniem patrzyłem na ludzi, na ozdoby i drzewka świąteczne, może święta dobrze nie brzmiały ale ozdoby naprawdę dobrze wyglądały, aż miło było sobie tak po prostu je obejrzeć.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz