Uważałem, że to wszystko było zupełnie niepotrzebne. Naprawdę, ten pijak mógł w ogóle się nie pojawić, bie odzywaćdo mnie. Fakt faktem, ten dupek nazwał mnie dziwką i był święcie przekonany, że pieniądze sprawią, iż z nim pójdę do łóżka. Mimo to nie dawało to Elianowi prawa, by rzucać się na kogokolwiek z pięściami.
- Popełniłeś błąd - Powiedziałem w końcu cicho. - Stając w mojej obronie tylko bardziej ściągnąłeś na siebie gniew Dony. To nie było konieczne. Mogłeś go po prostu zignorować, odejść, zostawić w spokoju. Zamiast tego pobiłeś mu twarz… Sam sobie tym szkodzisz. A ja nie jestem wart tego, żebyś wylądował na bruku tylko dlatego, że próbowałeś mnie chronić. - Zawahałem się na moment, po czym podszedłem bliżej i niemal mimowolnie wtuliłem się w jego rozgrzane ciało. - Ona i tak mnie tu nie chce, nie lubi mnie - Dodałem ciszej. - A teraz będzie jeszcze bardziej wściekła, bo nie rozumie twoich uczuć do mnie… i pewnie nigdy nie zechce ich zrozumieć. - Uniósłem wzrok i uśmiechnąłem się do niego delikatnie. - Naprawdę… dziękuję ci. Za pomoc. Za to, że jesteś dla mnie taki fantastyczny. Ale pomyśl czasem bardziej o sobie. Słyszałem gorsze obelgi niż to, że ktoś nazwał mnie dziwką. - Elian zacisnął ramiona wokół mnie mocniej, jakby chciał mnie odgrodzić od całego świata.
- To nie znaczy, że ktokolwiek ma prawo cię tak nazywać - Wyszeptał przy moim uchu. - Nie jesteś żadną dziwką. A jeśli już ktoś ma używać tego słowa… to tylko ja. I tylko wtedy, kiedy obaj się rżniemy - Przytulił mnie jeszcze mocniej, a w jego głosie nie było gniewu, tylko potrzeba i troska, których nie potrafił wyrazić inaczej.
Uśmiechnąłem się pod nosem, gdy jego słowa w końcu do mnie dotarły. Tak… faktycznie. Kiedy to on mnie tak nazywał, wcale mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Coś we mnie reagowało na to ciepłem i dreszczem, którego nie potrafiłem ani nie chciałem powstrzymać. Lubiłem należeć do niego. Nawet jeśli w jego ustach byłem „dziwką”, mogłem być wszystkim, czym tylko zapragnął, pod jednym warunkiem: że obaj tego chcemy.
- No tak… - Wyszeptałem z nutą rozbawienia. - Nie lubisz się dzielić. Lubisz mieć swoją własność tylko dla siebie. - Unosząc się na palcach, połączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku. Elian nie zawahał się ani chwili, chętnie odwzajemnił pocałunek, a jego dłonie pewnie spoczęły na moich pośladkach, przyciągając mnie bliżej.
- Nie lubię - Mruknął. - I nie będę. A jeśli Dona będzie chciała mnie wyrzucić… trudno. Będę o ciebie dbać. Będę cię kochać i chronić, nawet za cenę własnego życia. - W jego słowach było coś słodkiego, niemal bolesnego w swojej szczerości, ale zupełnie niepotrzebnego.
- Może jednak nie poświęcaj życia dla mnie - Odparłem ciszej. - Potrafię o siebie zadbać - Delikatnie, ale stanowczo popchnąłem go na łóżko, opierając dłonie po obu stronach jego ramion. - Za to… Może zrobimy teraz coś przyjemniejszego, na rozgrzanie. Co powiesz na gorącą kąpiel? - Spojrzałem na niego łagodnie, czekając na odpowiedź.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz