sobota, 10 stycznia 2026

Od Serathiona CD Eliana

Trochę zdziwiło mnie jego pytanie, dlaczego miałbym napić się wina? Przecież nie piję ani nie palę, nie biorę niczego poza krwią, bez której nie można żyć.
- Wino? Dlaczego miałbym chcieć pić wino? - Zapytałem, nigdy nawet nie próbując tego trunku.
- Wiesz, szlachta taka jak ty bardzo lubi ten trunek - Wyjaśnił, uśmiechając się do mnie łagodnie.
Nie wiedziałem, skąd to wie. Oczywiście specjalizuje się w zabijaniu takich jak ja, ale czy to oznacza, że wie o nas aż tyle? To trochę przerażające, czy on chce mnie otruć? Ja wiem, że bombka była sprośna ale, żeby chcieć mnie zabić? Tego się po nim nie spodziewałem.
- Hm… no dobrze. Skoro to takie popularne, to chyba mogę spróbować, jak w ogóle smakuje, o ile od tego nie zginę - Zgodziłem się w końcu.
W sumie nigdy nie piłem wina, a jeśli faktycznie jest dobre, to chyba nic się nie stanie, gdy spróbuję lampki. A jeśli mi nie zasmakuje, po prostu go nie wypiję. Zresztą on też raczej nie sięgnie po alkohol, nie pije, tak samo jak ja. Choć skoro ja spróbuję, kto wie… chociaż w to akurat wątpię. Nigdy wcześniej nie próbował i pewnie nie ma takiego zamiaru. Chociaż kto go tam wie.
- W porządku, w takim razie zaraz ci coś przyniosę do spróbowania - Uśmiechnął się do mnie i ruszył w stronę baru, by zamówić coś do jedzenia, coś do picia i odrobinę wina dla mnie, abym mógł spróbować czegoś nowego.
Grzecznie czekałem na jego powrót, całkowicie ignorując spojrzenia Dony, która chyba już nigdy mnie nie polubi. Szczerze mówiąc, w ogóle mi to nie przeszkadza, nie musi mnie lubić. To nie jest coś, bez czego nie potrafiłbym żyć. Byleby tylko nie podeszła i nic nie mówiła. Nie chcę, żeby Elian się denerwował, bo o ile mnie jej słowa są obojętne, o tyle jemu… cóż, niekoniecznie. A ja nie chciałbym, żeby denerwował się z tak błahego powodu.
Elian w końcu wrócił do mnie, trzymając w dłoni jedynie lampkę wina, co przyznam, nieco mnie zaskoczyło. A gdzie jego jedzenie i picie? Czy przypadkiem nie miał też czegoś zamówić dla siebie? Przez moment poczułem się lekko zagubiony.
- A ty dlaczego nie masz swojego jedzenia? - Zapytałem, gdy postawił przede mną kieliszek.
- Zaraz przyniesie mi Dona - Wyjaśnił spokojnie, uśmiechając się do mnie łagodnie. - Jedzenie zajmuje trochę więcej czasu niż nalewanie wina. - Skinąłem głową, wciąż jednak czując lekkie zdziwienie. - No już, spróbuj - Dodał, wskazując na lampkę.
Powoli ująłem ją w dłonie. Najpierw uniosłem kieliszek bliżej twarzy, chcąc poczuć zapach, zanim odważę się na pierwszy łyk.
- Pachnie naprawdę… dziwnie - Mruknąłem, po czym w końcu spróbowałem.
Wino rozlało się po języku, a ja niemal natychmiast skrzywiłem się lekko. - Gorzkie - Skomentowałem cicho. Mimo wszystko musiałem przyznać, że sam smak nie był aż tak zły, jak się obawiałem. Dla mnie kogoś, kto nigdy wcześniej nie pił alkoholu, było to nawet… do przeżycia. - Chociaż muszę przyznać, że nawet mi to smakuje - Przyznałem, oblizując wargi, jakby wciąż próbując zatrzymać na nich ten dziwny, gorzkawy posmak.
- Bardzo się cieszę, że ci smakuje. Może kiedyś jeszcze ci je kupię - Stwierdził, uśmiechając się do mnie łagodnie.
Przez chwilę wahałem się, po czym uniosłem kieliszek nieco wyżej.
- A ty… nie chcesz spróbować? - Zapytałem ostrożnie. - Wiem, że nie pijesz i bardzo to szanuję, ale może chociaż jeden łyk? - Podsuwając mu lampkę bliżej twarzy, uważnie obserwowałem jego reakcję, ciekaw, czy choć na moment da się skusić.

<Rudy? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz