czwartek, 1 stycznia 2026

Od Eliana CD Serathiona

 On naprawdę nie wiedział, co złego zrobił? W sumie, mógł nie wiedzieć. Skoro nie znał wstydu, też nie widział problemu w takich sprawach. Trochę jeszcze go będę musiał poedukować w pewnych tematach, nie tylko w zwyczajach ludzkich, jak i poprawnego zachowania. Poprawnego według mnie, oczywiście. Cóż mogę powiedzieć, jestem grzeczny i poprawny, przynajmniej w oczach innych, i chcę, by to tak pozostało. Tutaj w czterech ścianach, mogę sobie pozwolić na więcej. Właśnie tak powinno być. Intymność to coś ważnego, i swojego, nigdy nie powinna być wystawiona na światło dzienne. 
– Jak to co? Drażniłeś mnie w ogrodzie. To wystarczający powód – odpowiedziałem, czując swego rodzaju ulgę. Mimo tych wszystkich spojrzeń w jego kierunku, finalnie to ze mną skończył w łóżku, to na mnie patrzył, to mnie całował. 
– Czyli musiałeś wyładować na mnie ciśnienie? – spytał rozbawiony, ale w tym wszystkim wyczułem zmęczenie. Miał trochę dosyć, a i ja byłem jakiś taki spokojniejszy. Może... może faktycznie też tego trochę potrzebowałem? Tego zapewnienia, że jest mój. 
– Bardziej pokazać ci, że tak nie wolno robić – nie przyznałem się do tego, że ma rację. Jeszcze by mi się tu za bardzo puszył. 
– No tak, to taka straszna kara... Nie przeżyję jej po raz kolejny – zaśmiał się cicho, a później się skrzywił. A jednak, bolało go. Oczywiście, że go bolało, ja już o to zadbałem, by go bolało. Raz na jakiś czas chyba też mogę robić to, na co ja mam ochotę. Oczywiście, jemu i tak było dobrze i tak. Nie pozwoliłbym sobie na to, by nie był niezadowolony. Jakoś źle bym się z tym czuł, nie mógłbym osiągnąć satysfakcji, gdyby jemu było niedobrze. Sądząc jednak po reakcji jego ciała, po dźwiękach, zamglonym spojrzeniu podobało mu się to. Bardzo. Nie było tak idealnie, jak on by chciał, ale na seks, w którym spełniam tylko jego polecenia też przyjdzie czas. 
– Boli? – wyszczerzylem się złośliwie, przyglądając się mu spod przymrużonych oczu. Ależ czułem satysfakcję. To było dziwne do opisania.
– Wcale nie. Czuję samą przyjemność – powiedział dumnie, kładąc się na miękki materac. Ależ oczywiście, że mi racji nie przyzna, nie byłby sobą. 
– Tak, i dlatego wolisz leżeć na brzuchu? – spytałem rozbawiony, nachylając się do niego, by odgadnąć kosmyki z jego włosów. 
– Robię to dla ciebie, wiesz? Byś mógł patrzeć na mój piękny tyłek – na te słowa parsknąłem śmiechem. Ale to było głupie. I niespodziewane. 
– Na pewno myślisz tylko i wyłącznie o mnie – odpowiedziałem, odsuwając się od niego. – Przygotuję kąpiel, i nie będą to ognie piekielne. Zapraszam za kilka minut – dodałem, kierując się do łazienki. Trochę minęło czasu, od kiedy ostatni raz się kąpaliśmy, a ja lubiłem te nasze wspólne kąpiele, te chwile, w których liczyliśmy się tylko my, i nic innego nie miało znaczenia. Czułem wtedy spokój, bezpieczeństwo, nie miałem myśli z tyłu głowy, że coś może mi się stać. A to akurat było niebezpieczne, w takiej chwili jestem chyba najbardziej narażony na atak, a wróg przecież nigdy nie śpi. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz