środa, 31 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Czy było mu zimno? No Tak. Było mu zimno, przecież był tylko człowiekiem. Człowiekiem, który miał prawo do słabości. Nie mogłem go za to winić ani mieć do niego pretensji. Poświęcił się dla mnie, spędził czas na chłodzie tylko po to, by dać mi choć odrobinę radości.
- Oczywiście, jeśli tylko taka jest twoja prośba - Odpowiedziałem bez wahania.
Zgodziłem się, bo właściwie… dlaczego miałbym odmówić? Miło było bawić się na dworze w jego towarzystwie. I choć nie do końca chciałem wracać. Wiedziałem, że tam znowu dopadnie mnie nuda i tak to zrobiłem. On tego chciał, a dla niego byłem w stanie zrobić naprawdę wiele. No… prawie wszystko. Istniały granice, których nie przekroczyłbym nawet wtedy, gdyby bardzo tego chciał. 
Elian nie powiedział ani słowa. Bez zbędnego gadania chwycił moją dłoń i ruszył w stronę gospody, prowadząc mnie spokojnym, pewnym krokiem. Przez całą drogę milczał, ale wcale mi to nie przeszkadzało. Obserwowałem ludzi, zwierzęta, życie tętniące wokół nas. Było w tym coś fascynującego, oglądać świat nie zza okna, nie z dystansu, lecz tu i teraz, na żywo.
Po powrocie do gospody od razu poczułem, że coś jest nie tak. Elian zachowywał się dziwnie, zbyt pośpiesznie, zbyt nerwowo. Zaciągnął mnie do pokoju, niemal siłą, energicznie popychając mnie do środka. To było… niepokojące.
Potknąłem się o stojące w pokoju krzesło i prawie upadłem, lądując na łóżku.
- Co się z tobą dzieje? - Zapytałem zdziwiony, próbując zrozumieć jego zachowanie.
Nie odpowiedział. Podszedł do mnie jednym szybkim ruchem, ujął mnie za szyję i docisnął do materaca. Zanim zdążyłem zareagować, połączył nasze usta w namiętnym, zaskakująco intensywnym pocałunku.
Na moment znieruchomiałem, zaskoczony, lecz odruchowo odwzajemniłem gest. Czułem jak jego serce zaczęło bić szybciej. Jednak to, co miało wydarzyć się później… tego zupełnie się nie spodziewałem.
Mężczyzna zachowywał się jak zwierzęta, zdarł ze mnie ubranie całkowicie mnie dominując.
Zachowywał się gwałtownie, agresywnie w jego dotyku i bliskości nie było nic, nic po za agresją której nie rozumiałem a jednocześnie przez którą szalałem, nie mogłem się powstrzymać od głośnych dźwięków które chciałem stłumić.
Pieprzył mnie jak dziwkę be, chwili wytchnienia, pierwszy raz nie pytał, tylko brał jak swoją własność, nie słuchając moich słów, a ja oddawałem mu się w całości mimo, że ból mieszał się z rozkoszą. 
Zmęczony po wszystkim opadłem na łóżko, potrzebując chwili, by dojść do siebie. Ciało wciąż było napięte, a każdy oddech przypominał o tym, co się wydarzyło.
- Nie spodziewałem się tego po tobie - Wydusiłem w końcu. Poruszyłem się odrobinę, niemal natychmiast czując tępy ból w podbrzuszu, który sprawił, że syknąłem pod nosem. - Zachowałeś się jak zwierzę - Dodałem po chwili, z nutą rozbawienia, której sam się po sobie nie spodziewałem.
Elian mruknął coś pod nosem, wyraźnie zadowolony z siebie.
- Zasłużyłeś sobie na to. - Uniósłem brew i spojrzałem na jego twarz, próbując doszukać się w niej żartu albo prowokacji.
- Ja? - Powtórzyłem powoli. - A co ja takiego zrobiłem? - Zapytałem, szczerze zdziwiony. Nie bardzo rozumiałem, dlaczego miałem ponosić jakiekolwiek „konsekwencje”, skoro w rzeczywistości nie zrobiłem nic złego.
Leżałem w ciszy, czekając na odpowiedź, a w głowie kłębiły mi się sprzeczne myśli, od irytacji, przez zmęczenie, aż po dziwne, niechciane ciepło, którego nie potrafiłem już zignorować.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz