Tak jak sobie tego życzył, grzecznie czekałem, aż do mnie wróci, rozglądając się uważnie po wnętrzu teatru. Zimne, kamienne mury wyglądały na bardzo stare, nosiły na sobie ślady minionych lat, a jednak miały w sobie coś niezwykle urzekającego. Było w nich coś dostojnego, niemal magicznego, jakby każdy fragment tego miejsca skrywał własną historię.
Podobało mi się to, co widziałem. Panowała tu przyjemna, nieco tajemnicza atmosfera, która sprawiała, że czułem się jednocześnie spokojny i podekscytowany. Miałem szczerą nadzieję, że sam występ nie zepsuje tego pierwszego, bardzo dobrego wrażenia.
- Mam bilety, możemy już iść zająć miejsca - Odezwał się Elian, podchodząc do mnie. Chwytając moją dłoń, skutecznie przyciągając moją uwagę do siebie.
- Jasne - Odpowiedziałem, kiwając głową, po czym grzecznie podążyłem za nim do dużej sali. Zajęliśmy miejsca, a ja z niecierpliwością zacząłem wyczekiwać rozpoczęcia przedstawienia.
Zanim jednak nadeszła pora na występ, wciąż rozglądałem się po wnętrzu sali. Obserwowałem każdy kąt, każdy detal, zdobienia, rzędy siedzeń, scenę spowitą półmrokiem. Teatr był dla mnie czymś zupełnie nowym, a jednocześnie fascynującym. Czymś nieodkrytym i tajemniczym.
- Zaczyna się - Usłyszałem głos mojego partnera. W tej samej chwili w moim wnętrzu narodziła się ekscytacja. Serce zimne jak lód na swój sposób zabiło mi szybciej, a całą uwagę skupiłem na scenie. Chciałem obejrzeć ten występ w całości, nie uronić ani jednej chwili. Bo to mogła być jedyna szansa, aby poznać coś nowego, coś jeszcze dla mnie nieodkrytego.
Antygona okazała się spektaklem ciekawym, choć momentami trudnym do zrozumienia. Było to wymagające doświadczenie, pełne emocji, napięcia i ciężkich tematów. Miałem wrażenie, jakbym sam przeżywał tę historię, jakby losy bohaterów dotykały mnie bezpośrednio.
To była opowieść trudna i bolesna, a jednocześnie niezwykle piękna. Taka, która zostaje w myślach na długo po opadnięciu kurtyny.
- I jak wrażenia? - Zapytał, gdy tylko kurtyna opadła, a wokół nas zaczęły rozbrzmiewać ciche rozmowy widzów. Wreszcie mieliśmy chwilę tylko dla siebie.
- To był trudny spektakl, ale naprawdę mi się podobał - Odpowiedziałem po chwili namysłu. - Chętnie bym to powtórzył, chociaż… może następnym razem zobaczylibyśmy coś lżejszego - Zaproponowałem z lekkim uśmiechem.
Spojrzałem na niego ciepło i pochyliłem się, składając delikatny pocałunek na jego policzku. - Dziękuję - Dodałem ciszej. - To było naprawdę bardzo przyjemne przeżycie. - Wyszeptałem, podnosząc się z krzesła.
Mój partner spojrzał na mnie, uśmiechając się ciepło, w sposób, który zawsze potrafił mnie uspokoić.
- Cieszę się, że mogłem cię uszczęśliwić - Powiedział cicho, po czym chwycił moją dłoń i powoli wyprowadził mnie z sali, dbając o moje bezpieczeństwo niemal przesadnie.
Musiałem powstrzymać lekki uśmiech. Przecież nie byłem kimś kruchym, jako wampir miałem znacznie więcej siły, niż mógłby przypuszczać zwykły człowiek. Nie tak łatwo było mnie skrzywdzić. A jednak… pozwalałem mu na tę troskę. Bo z jakiegoś powodu pewien było to urocze.
- To co, spacer? - Zapytał, pochylając się i całując delikatnie moją dłoń.
- Spacer - Potwierdziłem bez wahania, odwzajemniając uśmiech.
Chciałem spędzić z nim czas, nawet jeśli miałby to być tylko zwyczajny spacer we dwoje. Liczyła się jego obecność. Spokojna, ciepła i prawdziwa.
< Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz