sobota, 27 grudnia 2025

Od Haru CD Daisuke

 Miałem w głowie mnóstwo pomysłów na to, co mógłbym mu przygotować do jedzenia. Rozważałem różne opcje, może jakiś dobry, czekoladowy deser? Coś słodkiego, sycącego, takiego, co naprawdę sprawi mu przyjemność. Przez chwilę wahałem się, aż w końcu pomyślałem o serniku. Prawdziwym, czekoladowym serniku na zimno.
Oczywiście mógłbym przygotować wersję na ciepło, ale to zajęłoby zdecydowanie więcej czasu. A ja miałem dziwne, wewnętrzne przeczucie, że tego czasu po prostu nie mam. Mój panicz był głodny, a gdy on był głodny, należało jak najszybciej coś z tym zrobić. Chciałem zaspokoić ten głód najlepiej, jak tylko potrafiłem.
Na szczęście nie potrzebowałem wielu składników. W rezydencji znalazłem wszystko, co było mi potrzebne: ser, kakao, odrobinę czekolady, cukier oraz kilka dodatków, które sprawiają, że ciasto staje się idealnie słodkie i przyjemne w smaku, dokładnie takie, jakie sobie życzył.
Przygotowanie deseru zajęło mi około czterdziestu minut. Czy to dużo, czy mało? Trudno powiedzieć. Nad ciastem trzeba się trochę napracować, to nie jest deser, który robi się w pięć czy dziesięć minut. Mimo to uważałem, że warto. Patrząc na efekt końcowy, miałem przeczucie, że smakuje równie dobrze, jak wygląda. A przynajmniej bardzo chciałem w to wierzyć.
Odkroiłem jeden kawałek, nie chcąc od razu wnosić całego ciasta. Poza tym… sam również miałem ochotę spróbować. W końcu nie poświęciłem tyle czasu tylko po to, by nic z tego nie mieć.
Nałożyłem porcje na dwa talerzyki i zaniosłem je na górę, z myślą, że wspólnie zjemy nasz słodki posiłek.
- No nareszcie - Odezwał się, sięgając po talerzyk. - Nie wiedziałem, że będę musiał na ciebie tak długo czekać. Jesteśmy naprawdę bardzo głodni. - Wziął pierwszy kęs i przez moment nic nie mówił. Po chwili uniósł wzrok, wyraźnie zadowolony. - To jest naprawdę pyszne - Stwierdził, sięgając po kolejny kęs i zajadając się kawałkiem ciasta z widoczną satysfakcją.
Bardzo cieszyło mnie to, co widziałem. Najważniejsze było przecież to, że był najedzony, albo przynajmniej, że choć trochę zapełnił swój żołądek. Jeśli dalej będzie miał ochotę na ciasto, bez wahania przyniosę mu kolejne kawałki. Choć z drugiej strony nie byłem pewien, czy opychanie się miało jakikolwiek sens. Zdecydowanie mógł poczekać, jeszcze nadejdzie pora, by zjeść resztę.
- Cieszę się, że ciasto ci smakuje - Powiedziałem spokojnie. - Może nie jest to jakiś wyszukany deser, ale najważniejsze, że jest czekoladowe… dokładnie takie, jakie sobie życzyłeś. - Uśmiechnąłem się do niego łagodnie, po czym sam zabrałem się za swój kawałek ciasta, z ciekawością sprawdzając, czy smak dorównuje temu, co widziałem w jego zadowolonej minie.
Mój panicz odstawił pusty talerz na bok, po czym powoli oblizał wargi. Wyglądał na bardzo, wręcz wyjątkowo, zadowolonego, a ten widok przyniósł mi cichą satysfakcję.
- I jak? - Zapytałem po chwili. - Czy teraz jesteś w stu procentach usatysfakcjonowany tym posiłkiem? - Zerknąłem na niego uważnie, próbując odczytać z jego wyrazu twarzy, czy to już wystarczy. Zastanawiałem się, czy nie powinienem przygotować jeszcze czegoś więcej, może ciepłego napoju, który dopełniłby deser? A może czegoś gorzkiego, by przełamać słodycz? Byłem gotów na wszystko. Wystarczyło, by tylko dał znać.

<Paniczu? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz