niedziela, 21 grudnia 2025

Od Serathion CD Eliana

 Chyba trochę go nie rozumiałem. Miał przecież szansę spędzić czas z bliskimi, może trochę dziwnymi, może nieidealnymi, ale jednak bliskimi w jakimś sensie. A on z tego rezygnował… dla mnie? To wydawało mi się głupie. A przynajmniej na pierwszy rzut oka.
Nie było sensu odmawiać sobie przyjemności. Ja mogłem spokojnie posiedzieć wieczorem w swoim pokoju, zająć się czymkolwiek. On mógłby wyjść, pobyć z nimi, spędzić święta w rodzinnym gronie. Podejrzewałem, że Dona i jej córka na pewno ucieszyłyby się, gdyby zdecydował się spędzić z nimi trochę czasu. I nie byłoby w tym nic złego. Przynajmniej tak to widziałem.
- Cóż… - Odezwałem się w końcu. - Myślę, że nie musisz stawiać mnie ponad wszystkich. Jeśli Dona zaprosi cię na święta, powinieneś z tego skorzystać. - Uniósł na mnie wzrok, ale ja mówiłem dalej, spokojnie, szczerze. - Ja nie obchodzę świąt. Nie do końca rozumiem wasz ludzki świat, ale skoro to ważne święto, które spędza się z rodziną… a ty jesteś dla nich jak rodzina, to dlaczego z tego nie skorzystać? - Zapytałem, choć w głębi duszy doskonale wiedziałem, jaka będzie odpowiedź.
Elian westchnął cicho i pokręcił głową, powoli, jakby próbował mi dać do zrozumienia, że jego decyzja jest oczywista. Logiczna. I niepodlegająca dyskusji. Mimo to chciałem, żeby jeszcze raz to przemyślał. Jeśli miał okazję spędzić święta z kimś bliskim, to dlaczego miałby z tego rezygnować?
Chciał spędzić ze mną cały dzień i całą noc, leżąc w łóżku? Oczywiście, dla mnie osobiście było to kuszące, nawet bardzo. Jednak gdzieś z tyłu głowy czułem, że lepiej byłoby, gdyby był z ludźmi, którzy go doceniają i na swój sposób kochają.
- Nie mógłbym spędzać z nimi świąt - Odezwał się w końcu. - Po pierwsze… Dona cię nie lubi. Przez cały czas opowiadałaby mi, że powinienem cię zostawić. A na to się nie zgadzam. - Spojrzał na mnie poważnie.
- Nie chcę, żeby cię obrażała. Na saoj dziwny sposov kocham cię i chcę, żeby to zrozumiała. - Zrobił krótką przerwę, jakby ważył kolejne słowa. - Poza tym jest jeszcze Lidia. Ona mogłaby to źle odebrać. Tak jak sam słusznie zauważyłeś… jest we mnie zakochana. Nie chcę dawać jej powodów, by spędzać ze mną czas sam na sam. Czułbym się z tym naprawdę źle. Nie chcę, żeby coś sobie ubzdurała. - Mówiąc to, przytulił mnie mocniej, zupełnie odruchowo, jakby chciał mnie przed czymś ochronić, lub przed kimś ukryć. Rozejrzałem się i na moich ustach mimowolnie pojawił się uśmiech.
A więc ktoś tu był zazdrosny. I najwyraźniej nie podobało mu się, że ktoś inny potrafi dostrzec i podziwiać moje piękno.
Cóż. Niech się cieszy, że mnie ma. Tak pięknej istoty i tak już nigdy nie spotka.
- Czy ty jesteś zazdrosny? - Zapytałem, przyglądając mu się uważnie. Na mojej twarzy malowało się wyraźne rozbawienie, którego nawet nie próbowałem ukryć.
- Ja? - Prychnął cicho. - Cóż… może odrobinę. Nie podoba mi się sposób, w jaki na ciebie patrzy. - Zawiesił głos na chwilę, po czym dodał burkliwie. - Moja własność jest moja. I lepiej niech się tego trzyma. - Przyznam, że było to… urocze. Naprawdę urocze. Elian był szczerze zazdrosny o mnie. Tego się nie spodziewałem — i musiałem przyznać, że sprawiło mi to nieprzyzwoitą satysfakcję.
- Ach, no tak - Odparłem z lekkim uśmiechem, kręcąc głową. - Mały chłopiec nie dzieli się swoimi zabawkami. - Dodałem, świetnie się przy tym bawiąc. 

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz