Oczywiście, że nie miał siły i ja nie miałem z tym najmniejszego problemu. Wiedziałem, że był słaby i potrzebował jeszcze trochę odpoczynku, a ja miałem zamiar mu go dać. Tak długo i tak dużo, ile tylko będzie chciał. Bylebym nie musiał znów leżeć godzinami bez ruchu. Możliwość poruszania się była bardzo przyjemna, a przez jego ranę bałem się choćby drgnąć, kiedy przyciągał mnie do siebie w objęciach.
- Wiem, wiem… i tylko dlatego ci to wybaczam - Odparłem w końcu, wracając na łóżko obok niego. Oparłem się wygodniej i obserwowałem uważnie, jak powoli zabiera się za posiłek, jakby każdy ruch wymagał od niego dodatkowego skupienia.
Przez chwilę panowała cisza, przerywana jedynie cichym dźwiękiem sztućców.
- Słyszałem, że miałaś drobne starcia z Doną - Odezwał się nagle. - Podobno trochę się na tobie wyżywała za to, że nie odwiedzałeś mnie w szpitalu. - Na dźwięk jego słów westchnąłem cicho, od razu przypominając sobie jej słowa... Słowa pełne pretensji, ocen i oskarżeń, których wcale nie chciałem słuchać.
- Cóż… - Zacząłem ostrożnie. - Wygląda na to, że jestem beznadziejnym przypadkiem, który cię nie szanuje, wykorzystuje i w ogóle nie potrafi współczuć. A co najważniejsze, gdyby ona miała u boku kogoś takiego jak ja, już dawno wyrzuciłaby go ze swojego życia. - Uniosłem lekko brwi, próbując nadać temu nutę ironii. - Poza tym podobno nie wie, co we mnie widzisz. No i oczywiście Lidia byłaby znacznie lepszym wyborem. I już wiem, że tylko czeka, aż w końcu otworzysz oczy. - W skrócie opowiedziałem mu wszystko, co słyszałem od Dony za każdym razem, gdy miała niemiłą przyjemność mnie spotkać.
Elian spojrzał na mnie z wyraźnym zmartwieniem. I to było zupełnie niepotrzebne. Nie obchodziło mnie co o mnie myśli, niech sobie mówi co chce.
- Nic mi nie będzie - Dodałem od razu, chcąc go uspokoić. - Rozumiem, że mogła pomyśleć, że mam cię gdzieś, skoro nie było mnie przy tobie, gdy mnie potrzebowałeś. Ale prawda jest taka, że jako wampir zwyczajnie bym oszalał w szpitalu. To miejsce nie jest dla takich jak ja. Za dużo bodźców, za dużo emocji, bólu… Nie zniosłbym tego. - Przez chwilę milczał, jakby rozważał moje słowa.
- Może powinienem z nią porozmawiać?Nie chcę, żeby źle cię odbierała. - Na jego słowa od razu pokręciłem głową bez wahania.
- Nie ma mowy. Po pierwsze, nie będziesz się nikomu tłumaczył, a już na pewno nie jej. To nie jej sprawa. A po drugie, cokolwiek byś powiedział, i tak nic to nie zmieni. W jej oczach jestem już spalony. Zostanę tym najgorszym i trudno. Szczerze? Wcale nie zależy mi na tym, co o mnie myśli. - Spojrzałem na niego uważniej, po czym dodałem z lekkim uśmiechem - Poza tym, co jej powiesz? Że jestem wampirem i dlatego nie odwiedzałem cię w szpitalu? - Już widziałem w wyobraźni jej reakcję i zdecydowanie nie byłaby najlepsza.
Elian parsknął cicho śmiechem, od razu krzywiąc się z powodu bólu.
- Tak, oczywiście - Powiedział z wyraźnym rozbawieniem. - Powiem jej, że jesteś wampirem, a ja wpadłem po uszy i chcę cię bronić przed całym światem. - Wiedziałem, że żartuje, ale mimo wszystko zrobiło mi się dziwnie ciepło, gdy to mówił.
- Ach… coś czuję, że bardzo szybko wylecielibyśmy stąd oboje - Odparłem rozbawiony, kręcąc głową. - Albo przynajmniej ja, bo na pewno użyłem na tobie mojego czaru dlatego jesteś ze mną - Dodałem, czując, że tak właśnie by się to skończyło.
<Towarzyszu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz