piątek, 26 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Czy to był taki piękny rysunek? Nie powiedziałbym. Jak dla mnie był to zwykły szkic, w miarę mi nawet wyszedł, ale to wszystko. Cieszyłem się jednak, że mu się to podobało. W końcu, zrobiłem to właśnie dla niego, by mógł się przekonać, jak naprawdę wygląda... przynajmniej dla mnie. Nie wiem, czy miał jakieś swoje portrety w swojej rezydencji, żadnych nie widziałem, więc myślę, że to dobrze, że będzie coś takiego miał dla siebie, by przypadkiem nie zapomniał swojej twarzy. Po tylu latach jest to możliwe. 
- Piękny to ty jesteś – powiedziałem cicho, po czym pocałowałem go w policzek. 
- I nie najgorzej to oddałeś – przyznał, uśmiechając się do mnie delikatnie. - Mogę?
- Ależ oczywiście. Jest cały dla ciebie – odparłem, nie mając z tym żadnego problemu. W końcu, właśnie po to go rysowałem, by mógł go sobie zabrać. A co z nim zrobi? To jego sprawa. 
- Dziękuję – powiedział, a następnie schował moje małe dzieło do kieszeni koszuli i usiadł na moich kolanach, zarzucając ręce na mój kark. - A dałbyś radę go pokolorować? 
- To już trochę bardziej skomplikowane... jak tylko natrafimy w jakimś mieście na malarza, może uda mi się załatwić dla ciebie nawet coś lepszego? - zasugerowałem, kładąc dłonie na jego talii. 
- Malarz? To miałbym portret. I co ja z tym portretem bym zrobił? Gdzie bym go powiesił? - zapytał, unosząc jedną brew. 
- No wiesz, śpieszyć się nie musimy, ty zawsze będziesz pięknie wyglądał. A może w przyszłości udałoby się nam mieć jakiś mały kącik? - zaproponowałem, na co się smutno uśmiechnął. Nie przekonałem go. 
- Już to widzę. Sam mówiłeś, że nie potrafiłbyś zmienić profesji – przypomniał mi, poprawiając kosmyki opadające mi na czoło. 
- Nie wyobrażam sobie innej profesji, zgadza się. Ale... nie byłbym w stanie być już dłużej łowcą? Albo gdyby trafiła się jakaś fajna okazja? Jeśli ktoś by sprzedawał jakiś domek po taniości... myślę, że byłbym w stanie się na coś przebranżowić. I też musiałaby być dobra ziemia, pod róże – dodałem, gładząc jego plecy. Życie jest naprawdę nieprzewidywalne, więc planować nie lubię, do każdej sytuacji się dostosuję. Więc jeżeli znudzi mu się takie wędrowne życie, coś się wymyśli. Nie wiem, czy bym potrafił żyć normalnie, a przynajmniej tak normalnie, jak tylko mogę żyć z wampirem, ale mógłbym spróbować. Dla niego. No i też dla siebie, na pewno takie życie jest i zdrowsze, i bezpieczniejsze niż szwendanie się od miasta do miasta, i wieczna gonitwa za wampirami. I jak się okazuje, że czasem też jakimiś psychopatami. 
Na wspomnienie o różach lekko się rozmarzył. Zdecydowanie za nimi tęsknił. Szkoda, że nie mogę mu pomóc w jakiś sposób zapełnić tej pustki. Kupiłem mu tę kamizelkę z wyszywanymi różami, ale to chyba trochę za mało. Będę musiał wpaść na coś zdecydowanie lepszego, jak będę mu robił niespodziankę urodzinową. Za co, jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę. Coś, co go zaskoczy, i co się mu spodoba, przynajmniej taką mam nadzieję, i takie jest moje założenie. 
- Podoba mi się to marzenie – przyznał cicho, z takim dziwnym ciepłem w głosie. Podoba mi się ta jego ciepła, bardziej poważna strona. 
- Postaram się więc je spełnić tak szybko, jak to tylko możliwe – powiedziałem, po czym na jego czole złożyłem delikatny pocałunek. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz