środa, 31 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Bawiłem się świetnie, widząc go tak skupionego, czujnego, niemal drżącego od napięcia. To było podniecające na tyle, że przez moment przemknęła mi przez głowę myśl o szybkim numerku i pewnie pozwoliłbym jej rozkwitnąć, gdyby nie chłód, który dawał się we znaki. On mógłby sobie nie poradzić, a ja nie chcę aby się przeziębił. 
- Nie przejmuj się tak - Mruknąłem cicho. - Lubię dobrą zabawę, a twoje zachowanie… szczerze? Bardzo mi się podoba. Jesteś taki seksowny gdy przygotowujesz się do walki - Stanąłem na palcach i złączyłem nasze usta w długim, namiętnym pocałunku, takim, który mówił więcej niż słowa. Czułem, jak na moment wstrzymuje oddech. Schował broń i przyciągnął mnie bliżej, jakby nie chciał pozwolić, żebym się oddalił choćby o krok.
- Ależ ty jesteś napalony - Stwierdził z rozbawieniem, gdy jego dłonie odnalazły moje pośladki, pewne i ciepłe.
- I kto to mówi? - Odparłem z uśmiechem. - Gdybyś tylko mógł, już dawno byś mnie przeleciał. - Wymruczałem to niemal wprost w jego skórę, muskając ustami jego podbródek. Potem odsunąłem się odrobinę, splatając nasze palce, gdy pociągnąłem go za sobą w głąb labiryntu. Chciałem uciec od spojrzeń, od przypadkowych ludzi, którzy mogliby nam przeszkadzać. Czułem, że Elian nie czułby się swobodnie w czyimś towarzystwie, a ja chciałem mieć go tylko dla siebie. I czułem, że i on chciał mieć mnie tylko dla siebie.
- Czy ty przypadkiem nie przesadzasz? - Zapytał w końcu, unosząc brew. - Myślisz, że jestem aż tak zdesperowany, żeby brać cię tu i teraz? - Jego słowa tylko poszerzyły mój uśmiech. Może zdesperowany nie był ale wiem, że ta myśl krąży mu po głowie.
- Cóż - Odparłem, pochylając się bliżej. - To mogłoby być naprawdę… ekscytujące, przyjemne i wiesz ja byłbym w stanie ci się tu dać - Mrugnąłem do niego znacząco, a w powietrzu zawisło napięcie gęste jak mgła, której żaden z nas nie miał ochoty rozwiewać.
Elian przewrócił tylko oczami, nie komentując moich słów. Dobrze wiedziałem, że bywam bardziej zboczony i wiecznie nienasycony, zawsze spragniony bliskości, dotyku, tej intymności, która dla mnie była równie naturalna jak oddychanie. Lubiłem się kochać, każdego dnia, każdej nocy. Kręciło mnie to i nigdy się z tym nie kryłem.
A jednak przy nim wszystko wyglądało inaczej. Potrafiłem myśleć o czymś więcej niż tylko o seksie. Przede wszystkim o nim, o jego obecności, o cieple, które dawał samym byciem obok. O poczuciu bezpieczeństwa, którego potrzebowaliśmy obaj, choć każde z nas na swój sposób.
- Wiesz… - Zacząłem po chwili, zwalniając krok i odwracając się w jego stronę. - Trochę się ostatnio zastanawiałem nad tym, co mógłbym dla ciebie założyć na święta... - Zacząłem, ostrożnie ten temat.
- Tak? - Dopytał, unosząc brew. Brzmiał, jakby próbował ukryć zainteresowanie, ale znałem go zbyt dobrze. - I co wymyśliłeś - Uśmiechnąłem się pod nosem, zadowolony z efektu.
- Nic - Odpowiedziałem bez wahania. - To przecież najbardziej ci się podoba, więc uznałem, że to będzie najlepszy wybór. - Chociaż…Myślałem o drobnych dodatkach. Może kokarda? A może chciałbyś zobaczyć mnie w obroży? Nigdy się w to nie bawiłem, ale kto wie… może byłoby całkiem fajnie. - Uśmiechnąłem się prowokująco, obserwując uważnie jego reakcję, ciekaw, co mi na to odpowie. 

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz