środa, 24 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 No faktycznie, ależ on się nadrobił. Wszystko, co zrobił, to zdjął pościel. Że też nie stracił na to wszystkich swoich sił, to ja w szoku jestem. 
– I co, mam jeszcze twoje brudne gacie prać? – spytałem, unosząc jedną brew. Nie, żeby mi to jakoś specjalnie przeszkadzało, byłem przyzwyczajony do robienia sobie prania, w przeciwieństwie do niego. Swoje spodnie, wtedy, jak go o to poprosiłem, wyprał, ale technikę da się jeszcze poprawić. W końcu, od teraz nie ma żadnej służby, jego rzeczy magicznie się nie wypiorą. Co prawda, on i tak często myć nie musi, w końcu się nie poci, ale jednak po takim seksie dobrze byłoby je wyprać. Albo po podróży, bo ten brud, ziemia, kurz, to wszystko się jakoś do ubrania przyczepia. 
– Jako mój służący, a i owszem – powiedział dumnie, nawet nie chcąc kiwnąć palcem. 
– Ja twoim służącym? – powtórzyłem jego słowa, unosząc jedną brew. – A kto tak chętnie klęka do mojego kutasa, kiedy mu rozkazuję? 
– Robię to, bo tego chcę. Nie dlatego, że mi każesz – odparł, niespecjalnie się tym przejmując. 
– Ależ oczywiście. A teraz przynieś brudne rzeczy do łazienki. Będziesz pomagał mi prać – zdecydowałem, chwytając za brudną pościel i znikając w łazience. 
Wpierw oczywiście zadbałem o to, by woda była odpowiedniej temperatury. A później powoli zabrałem się za pranie pościeli, co nie było takie proste przez to, że była ogromna. Powoli jednak to ogarnąłem, w przeciwieństwie do mojego towarzysza, który miał problem z drobnymi rzeczami. Nie pospieszałem go z tym jednak, tylko obserwowałem, czy dobrze to robił. Skoro to był jego drugi raz w przeciągu tych jego stu pięćdziesięciu lat... tak, zdecydowanie potrzebuje wprawy. 
– A tego już prać nie będę. To twoje – burknął, rzucając bieliznę w moją stronę. No faktycznie, strasznie by się napracował. 
Bez słowa czyściłem każdą swoją rzecz, nie mając z tym problemu. W końcu skończyliśmy pranie, a ja mogłem zejść z tym całym praniem na dół. Zanim jednak opuściłem pokój, musiałem założyć coś na swój tors. I te włosy też jakoś ogarnąć, chociaż w moim przypadku ogarnięcie włosów wyglądało bardzo prosto, wystarczyło przeczesanie dłonią, i już byłem gotowy. Byleby jakoś wyglądać, nieważne jak. 
– Niedługo wrócę. Nauczysz się ubierania pościeli – odpowiedziałem, poprawiając swoją koszulę. 
– Sugerujesz mi, że nie potrafię tak prostej pościeli, jak nałożenie czystych poszewek na pościel? – spytał obudzonym tonem, unosząc jedną brew. 
– Ależ ja nic nie sugeruję. Po prostu z chęcią zobaczę, jak sobie radzisz – uśmiechnąłem się do niego drwiąco będąc wręcz przekonany, że nigdy tego nie robił, podobnie jak mnóstwa innych rzeczy. Przy mnie jednak zacznie je robić, nie będzie miał wyboru. Taki wiedziemy tryb życia, że musi się nauczyć. Może być jednak pewien jednego, nie opuszczę go, póki mi moje zdrowie i życie na to pozwoli. Przy nim w końcu czuję się kompletny. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz