piątek, 19 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Ten pocałunek był taki... inny, w porównaniu do każdego innego. Był delikatną obietnicą, zapewnieniem spokoju, co tak strasznie przecież nie pasowało do jego figlarnej postawy. Mimowolnie położyłem dłonie na jego biodrach, przyciągając go bliżej siebie. Jego słowa były takie kochane. Jak te usta mogły kiedykolwiek wypowiedzieć obelgi, sarkazmy i inne złośliwe rzeczy, kiedy potrafią wypowiedzieć coś takiego. Naprawdę się zmienił, i to nie w jakimś długim okresie. Ile to minęło, miesiąc? Może troszkę dłużej, a on już był jakiś taki łagodniejszy, cieplejszy, spokojniejszy. Pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu nie mógł wysiedzieć na miejscu, marudził mi, uciekał, robił na złość... no, może z tym robieniem na złość trochę się zagalopowałem. Pewnie jak będzie miał taką sposobność, i go czymś wkurzę, albo przynudzę, będzie próbował się do kogoś ładnie uśmiechnąć, zgarnąć czyjąś uwagę. Ależ tego nie cierpiałem. 
- Zmieniłeś się – powiedziałem cicho, wpatrując się w twarz z niemałym zainteresowaniem. To dobrze, że się zmienia, i to jeszcze na lepsze. Ja chyba z kolei stałem w miejscu. Byłem... cóż, sobą. Może tylko jego traktowałem jak nikogo innego do tej pory. Raczej w tej kwestii nie miałem konkretnego planu, działałem intuicyjnie, stosując wobec niego gesty, które to myślałem, że są w porządku. Bycie delikatnym, z lekkim pazurem, chyba mi dobrze wychodziło. I podobało mu się to. Takie miałem wrażenie. Nigdy się nie odsuwał, nigdy nie robił żadnych dziwnych min, gestów, nie czułem bijącej od niechęci. 
- No cóż, to twoja zasługa. Gdyby nie ty, w tej chwili szukałbym sobie kolejnego naiwniaka – wyznał mi prawdę bez mrugnięcia okiem. 
- Miło mi, że jestem tym naiwniakiem, który cię przytrzymał przy sobie – wyznałem, gładząc jego chłodny policzek. - I skoro taki dobry dla mnie jesteś, też muszę zadbać o twoje zdrowie psychiczne, nawet jeżeli twierdzisz, że nie rusza cię to. Nikt na to nie zasługuje. 
- Daj spokój, ja się nie przejmuję. A tu jest ciepło dla ciebie, finansowo też to dla ciebie opłacalne... trochę towarzystwo mierne, mogłoby być lepsze, nie śmierdzi tu, jest całkiem przyjemnie, no i miasto nawet ładne. I te wszystkie wydarzenia, festyny, rytuały... to jest dopiero ciekawe – przyznał, uśmiechając się szeroko. Ludzka kultura mu się podoba, no proszę. Ciekawe, czy wszystko mu się tak będzie podobać. Muszę go przeprowadzić przez każde święto. Niech pozna życie zwykłego człowieka pełną gębą. Ja tam zdecydowanie wolę te wiejskie festyny, jakoś takie bardziej swojskie są. 
- A wampiry mają jakieś swoje święta? - spytałem, lekko tym zaciekawiony. 
- A ty nie jesteś jakimś specem od wampirów przypadkiem? - odgryzł się mi się. 
- Jestem specem od ich zabijania, nie od ich kultury – wyjaśniłem, poprawiając jego mięciutkie włosy. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz