Mimo, że bardzo chciałem przedstawić mu jakieś święto, nie miałem tak naprawdę żadnego. Niestety wampiry nie świętowały, nawet urodziny nigdy nie były dla nas czymś szczególnym. W końcu, gdy żyje się wieczność, ludzkie święta tracą swoje znaczenie, stają się tylko kolejnymi dniami, które mijają bez śladu.
- A więc niestety nie… nie obchodzimy świąt. Żadnego rodzaju - Zacząłem spokojnie, starając się dobrać słowa tak, by zabrzmiały jak najmniej obco. - Święta są dla ludzi. Takie istoty jak my ani w nie, nie wierzą, ani ich nie celebrują. Nie obchodzimy również urodzin, bo w perspektywie całej wieczności nie mają one sensu. - Wyjaśniłem to, być może odrobinę go zaskakując. A może właśnie tego się spodziewał? Choć gdyby tak było, nie zadawałby przecież pytań.
- A więc nie macie nic? Ani jednego święta? - Dopytał, jakby liczył na to, że jednak coś pominąłem i zaraz nagle sobie przypomnę.
- Nie - Odpowiedziałem po chwili. - Możemy jedynie wspominać dzień zmarłych. To jedyne, co w pewien sposób do nas pasuje… do naszego mrocznego świata - Dodałem ciszej, opierając głowę na jego klatce piersiowej.
Czułem jego oddech, spokojny i równy, i przez moment wszystko inne przestało mieć znaczenie. Był tylko on i to było dla mnie wszystkim tym czego potrzebowałem.
- A więc lata lecą, a ty nigdy nie miałeś urodzin? - Zapytał ponownie. Ten temat wyraźnie go fascynował, choć nie potrafiłem zrozumieć dlaczego aż tak bardzo.
Święta… Tak, są fajne, to prawda. Podobają mi się te ludzkie spotkania, festyny, kolorowe światła i ta cała radość unosząca się w powietrzu. Choć w rzeczywistości nie zawsze rozumiem, co dokładnie się wtedy dzieje i dlaczego właśnie tak. Na szczęście mam Eliana, on wszystko mi tłumaczył. Dzięki niemu rozumiałem chociaż trochę więcej.
- Nie - Odpowiedziałem w końcu. - To znaczy… może i miałem kiedyś urodziny, ale nigdy ich nie świętowałem. - Zamknąłem na chwilę oczy, gdy tak przyjemnie gładził moje włosy. To było niesamowicie kojące. Mogłoby trwać wieczność i nigdy bym nie narzekał.
Elian pokiwał delikatnie głową, jakby analizował moje słowa. Wyglądał, jakby naprawdę wziął je sobie do serca, choć zupełnie nie rozumiałem dlaczego aż tak bardzo go to poruszyło.
- A może chciałbyś spędzić chociaż jedne urodziny tak, jak obchodzą je ludzie? - Zapytał nagle.
A to pytanie zaskoczyło mnie bardziej, niż byłem gotów przyznać.
- Jak ludzie? - Dopytałem, unosząc jedną brew. - To znaczy… będzie tort i świeczki? - Dopytałem żeby doprecyzować.
- Jeśli tylko chcesz, może być tort i świeczki - Odparł bez wahania.
Poczułem, jak w mojej piersi rodzi się dziwne uczucie, coś pomiędzy ciekawością a fascynacją. Sama myśl o takim święcie wydawała się obca, a jednocześnie intrygująca. Nigdy wcześniej nie zastanawiałem się, jak to jest, gdy ktoś celebruje fakt, że po prostu istniejesz.
- Jest tylko jeden problem. Nie pamiętam już, kiedy się urodziłem. - Uśmiechnąłem się do niego przepraszająco, świadomy, że to może wszystko przekreślić. W końcu trudno świętować coś, czego daty nawet się nie zna. Przy wieczności lata zlewają się w jedno, a takie szczegóły giną gdzieś pomiędzy wspomnieniami.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz