niedziela, 28 grudnia 2025

Od Daisuke CD Haru

 Nim mu odpowiedziałem, rozległo się ciche pukanie do drzwi, co trochę wybiło mnie z rytmu. Spojrzałem niepewnie na Haru i po jego minie wywnioskowałem, że i on się nikogo nie spodziewa. Obiad zjedzony, deser zjedzony, nic więcej nie chciałem, gości się nie spodziewamy... w końcu mój mąż odezwał się cicho „proszę” i do środka weszła jedna z młodych służących, wraz z listem do mnie. Już z daleka rozpoznałem pochyłe i staranne pismo babki. Poczułem delikatny uścisk w żołądku, co nie było spowodowane ciążą, a stresem. Czego chciała? Miała w końcu wszystko; ciepłą rezydencję, medyka pod ręką, zdrowe posiłki, a nawet wyprawiałem jej małe przyjęcia, jeżeli otrzymywałem informacje, że czuje się na siłach i chce spędzić z kimś czas. Nie ma co prawda tej samej swobody, którą miała tutaj, jednak nie mogłem jej na to pozwolić. Nie po tym, jaki koszmar mi zafundowała. Już o przebaczenie prosiła, co zignorowałem; samotność w dzieciństwie przez brak rodziców to jedno. Ale namawianie dziewczyny do składania fałszywych zeznań na mój temat? Wypisywanie do mojego byłego, który tak zafiksował się na moim punkcie, że dopuścił się na mnie gwałtu i później jeszcze zastraszał? To wszystko bolało mnie do tej pory. 
- W porządku? - spytał Haru, podchodząc do mnie niemalże od razu, kiedy tylko wyczuł mój stres. Od razu objął mnie ramieniem, nie nachalnie, a właśnie wspierająco. 
- To od babki – powiedziałem cicho, wpatrując się w kopertę, jeszcze jej nie otwierając. 
- Wiesz, jak nie chcesz, nie  musisz otwierać tego listu – odpowiedział cicho, łagodnie, a ja... sam nie wiem. Nie chcę być złym wnukiem. Ale z drugiej strony, ja w porównaniu z nią byłem naprawdę wręcz idealnym wnukiem, nawet pomimo moich małych występków. 
- Nie mogę jej tak po prostu zignorować – odpowiedziałem w końcu, drżącymi dłońmi otwierając kopertę. 
List był... smutny. I szczery. A przynajmniej bardzo chciałem wierzyć w to, że był szczery. Opisywała, jak to bardzo podupadła bardzo na zdrowiu, i że nie chce spędzać tych świąt sama. I chciałem się zgodzić, to była moja pierwsza myśl. A chwilę później pojawiły się wątpliwości. A jak już dowiedziała się o tym, że staramy się o dziecko? I jak chce coś zrobić mnie, albo Haru? Ile w tym liście było prawdy, a ile kłamstwa? Wiem, że jest chora, bardzo chora, Haru mi to ostatnio potwierdzał, ale równie dobrze może wykorzystać tę chorobę. Myślę, że byłaby w stanie. Kto wie, co w jej głowie siedzi. 
- Co się stało? - spytał, wyczuwając moje zmartwienie. 
- To od babki. Pisze, że gorzej się czuje, i że ostatnie swoje tygodnie, w tym najbliższe święta chciałaby spędzić z nami. I... i nie wiem, czy czegoś nie kombinuję. Chciałbym się zgodzić. Wiem, jak samotność jest dołująca. Ale... ale boję się, że coś się stanie – odpowiedziałem cicho, niepewnie, czując ścisk w żołądku. Odruchowo zacząłem skubać skórki czy paznokciach. Jak się nie zgodzę, wyjdę nie tylko na okropnego wnuka, ale i po prostu na okropną osobę, skazując ją na to, czego ja się najbardziej boję. A jak się zgodzę, i stanie się tragedia? Jestem w sytuacji przez wyjścia. 

<Piesku? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz