sobota, 27 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Teatr naprawdę bardzo mi się podoba. Co prawda nie wiem dokładnie, jak wygląda, ale mimo to czuję, że mógłby mi się spodobać, przynajmniej tyle udało mi się wywnioskować ze słów mojego partnera. Czasami sam nie wiem, jak do końca powinienem go nazywać. Czy my jesteśmy już partnerstwem? Chyba tak… w końcu oboje wyznaliśmy sobie, co czujemy, prawda?
A jednak wciąż nie do końca potrafię w to uwierzyć. W to, że jestem z kimś, kto w tak dziwny, a jednocześnie piękny sposób mnie kocha i naprawdę chce ze mną być, tak długo, jak tylko będzie to możliwe.
- A ten cały teatr… nie jest przypadkiem zbyt drogi? - Zapytałem po chwili. - Nie wiem, czy jest sens wydawać pieniądze na teatr. Oczywiście bardzo chętnie bym tam poszedł, bo ten pomysł naprawdę mi się podoba, ale nie chcę, żebyś wydawał na mnie swoje pieniądze. Wiem, że musisz ciężko pracować, żeby je zarobić, i że nic nie przychodzi ci za darmo, bo u was, ludzi, chyba właśnie tak to działa. - Zawahałem się na moment, po czym dodałem ciszej. - Myślę, że gdybyś był z córką Dony, pewnie miałbyś wszystko za darmo, a może raczej prawiewszystko. - Nie powiedziałem tego ze złości ani zazdrości. Po prostu nie chciałem, żeby czuł, że go wykorzystuję. To było z jego strony bardzo miłe i naprawdę, bardzo chętnie poszedłbym z nim gdziekolwiek. Ale wystarczyłby mi nawet zwykły spacer. To też bym zaakceptował. Nie narzekałbym.
Póki co niech korzysta z tego, że nie musi pracować. Moje pieniądze jeszcze na jakiś czas wystarczą.
Elian od razu uśmiechnął się do mnie, tak szczerze, tak ciepło, po prostu… ludzko. Jego dłoń, niby od niechcenia, spoczęła na moim policzku. Ten gest był delikatny, niemal nieśmiały, a jednocześnie pełen znaczenia.
- Pieniędzmi nie musisz się przejmować - Powiedział spokojnie. - To ja zaproponowałem i naprawdę chcę pójść z tobą do teatru. Chcę, żebyśmy spędzili razem czas w trochę inny sposób. Nie wiem, czy to ci się spodoba, tak samo jak nie wiem, co dokładnie będą grali… ale myślę, że historie opowiadane przez ludzi mogą cię jeszcze bardziej zaciekawić. - Kiwnąłem głową niepewnie, zgadzając się na ten pomysł. Wciąż jednak miałem w sobie obawę, cichą, uporczywą. Bałem się, że zmarnuje pieniądze na coś, co ostatecznie nie sprawi mu żadnej przyjemności. Byłoby szkoda, gdybym to tylko ja cieszył się tym, co będziemy oglądać, a on męczył się wyłącznie dlatego, że chciał być dla mnie miły.
- Skoro jesteś pewien… to dlaczego nie - Odezwałem się w końcu. - Bardzo chętnie z tobą pójdę. Lubię te wasze dziwne, ludzkie rzeczy, które tak bardzo was ekscytują. - Sam nie do końca wiedziałem, jak je nazwać. Wszystko to, co ludzie potrafili i rozumieli instynktownie, dla mnie wciąż pozostawało zagadką. I choć miałem już sto pięćdziesiąt lat, jako żyjącym długo wampirem, nadal nie potrafiłem pojąć wielu z tych drobnych, codziennych cudów, które dla nich były czymś zupełnie naturalnym.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz