czwartek, 25 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Jego słowa odrobinkę mnie zaskoczyły. Jak to przebrać? W co przebrać? I po co? Ja to najbardziej lubię go bez ubrań, a nie właśnie ubranego. Jakie ubranie mogłoby sprawić, że będzie wyglądał lepiej niż bez niego? Kurtyzany oczywiście zakładały skąpe ubrania, owszem, ale czy to sprawiały, czy były atrakcyjniejsze? Nie dla mnie. Z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, mówił o tym jak o jakimś wyróżnieniu, nagrodzie, więc to chyba jest dosyć... nie wiem, fajne? Chociaż, ciężko mi sobie to wyobrazić.
- Co to za mina? - spytał, gładząc mój policzek swoją chłodną dłonią. 
- Jakoś tak... nie potrafię sobie wyobrazić ubrania, w którym wyglądałbyś dobrze. W sensie, najbardziej lubię cię nagiego, całkowicie mi podatnego i tak łasego na mojego kutasa – wyjaśniłem, a po kilku sekundach Serathion zaśmiał się cicho, co mnie zaskoczyło. Nie takiej reakcji się spodziewałem. W sensie, nie mam pojęcia, czego się spodziewałem, ale nie śmiechu. 
- Zacząłeś być dobry w łóżku i kompletnie zapominam, że jednocześnie jesteś jeszcze taki niewinny  - pokręcił z niedowierzaniem głową, a ja trochę się zgubiłem. Jaki znowu niewinny? O co mu chodzi? - W porządku. Postaram się coś w takim razie sam wykombinować. Mogę mieć z tym mały problem, skoro za dnia nie mogę wychodzić... ale coś wykombinuję, możesz być pewien – powiedział tajemniczo, a ja sam nie do końca wiem, co się właśnie stało. I co takiego mi obiecał. I jak jego ubiór ma mi się spodobać. Znaczy się, lubię jego strój, zwłaszcza teraz, kiedy ubiera się trochę bardziej minimalistycznie, zdecydowanie bardziej to do niego pasuje. Ale czy ten strój mnie podnieca? Nie określiłbym tego tak. 
- Nie mam pojęcia, o co ci chodzi, ale dobrze, będę czekał – stwierdziłem, delikatnie marszcząc brwi. 
- A doskonale zrozumiałeś część, w której to mówiłem, że spełnię każde twoje życzenie? - uniósł rozbawiony brew. 
- Oj, to zrozumiałem aż za dobrze. I tej części się nie mogę doczekać – wymruczałem mu do ucha. A to mi się podobało. Będę chciał, żeby mi obciągnął, i to zrobi. Nastawi się, jak chcę, będzie tak głośny, jak chcę... ta wersja świąt mi się zdecydowanie bardziej podoba. 
- Świetnie. Zatem, wszystko już ustalone... tylko, kiedy te całe święta są? - spytał, na co tym razem ja pokręciłem rozbawiony głową. I że ze mnie się śmieje. 
- Dokładnie za pięć dni. Jeszcze chwilkę mamy – odparłem, kładąc dłonie na jego biodrach i delikatnie go do siebie przytulając. Chciałem spędzić dzisiaj trochę aktywniej ten dzień, ale w sumie... nie miałem na to ochoty. Przebywanie tutaj z moją Różyczką też było bardzo przyjemnie, a i przecież obiecałem mu, że będę spędzał z nim więcej czasu. Już dzisiaj go zostawiłem na dosyć długo, dlatego teraz poświęcam swoją uwagę tylko jemu. 
- Z tego, co pamiętam, coś mówiłeś o rysowaniu mnie. Może zrobiłbyś to teraz? - zaproponował, co mnie zaskoczyło. Pamiętał o tym? I chciał zobaczyć, jak ja go widzę?
- Cóż, jeśli chcesz... mogę to zrobić. Wielkim artystą nie jestem, więc nie spodziewaj się nie wiadomo jakiego dzieła – ostrzegłem go, by przypadkiem nie spodziewał się niczego wielkiego. Wszystko, co potrafię, to prosty szkic. Nic wielkiego, ale przynajmniej w końcu zobaczy swoją twarz. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz