piątek, 26 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Ależ on był głupim palantem. Irytującym, bezczelnie pewnym siebie palantem, który czasem doprowadzał mnie do szału. Palantem, którego mimo wszystko, pokochałem tak bardzo, że dziś nie potrafiłbym wyobrazić sobie życia bez niego. Jest mój i tego nikt ani nic już nie zmieni, tak długo jak długo żyć na tym świecie będzie. 
- Palant - Mruknąłem, podnosząc się z jego kolan i leniwie rozciągając mięśnie, jakby cały świat należał tylko do mnie.
- Palant, którego kochasz i któremu wypinasz ten piękny kształtny tyłek, kiedy tylko ma na to ochotę - Stwierdził z rozbawieniem. Złośliwy uśmiech rozciągnął mu usta, a dłoń bez ostrzeżenia wylądowała na moim tyłku, zanim zdążyłem w ogóle zareagować lub cokolwiek powiedzieć. 
- Hej, trochę szacunku dla tego pięknego tyłka i ciała - Oburzyłem się teatralnie. - To, co widzisz, się podziwia, a nie klepie jak starą metalową płytę. Jestem arystokratą nie traktuj mnie tak agresywnie po za łóżkiem - Napuszyłem policzki, prawda była jednak troszeczkę inna, ogólnie taka, że bardzo mi się to podobało. Klepnięcie w tyłek było całkiem przyjemne… ale pozory trzeba zachować. Niech sobie nie myśli. Jeszcze by się przyzwyczaił, a tego bym mu nie ułatwiał, a to dla tego, że po prostu byłoby mu za dobrze.
- Szanuję twój tyłek - Wymruczał, wstając z łóżka i przyciągając mnie bliżej siebie. - Całe twoje ciało… należące tylko do mnie. I nikt nie dotknie go pumi żyję, nie pozwolę mu na to - Wyszeptał, a jego głos był niski, niemal leniwy. - I będę je wielbił tak długo, jak tylko się da - Dodał ciszej, nachylając się i podgryzając płatek mojego ucha. Od rszu z podniecenia zadrżałem. Ależ to było przyjemne.
- Oj nie… tak to mi nie rób, bardzo cię proszę - Odsunąłem go delikatnie od swojego ucha, kładąc dłoń na jego klatce piersiowej, wyczuwając pod palcami spokojny, pewny rytm jego serca.
- Dlaczego? - Zapytał niewinnie, choć jego dłonie zacisnęły się na moich pośladkach zdecydowanie zbyt pewnie. - Nie podoba ci się to, co robię? - Dopytał, niby to od niechcenia ocierając się o moje ciało swoim kutasem.
- Cóż… - Uśmiechnąłem się delikatnie. - Uszy mam bardzo delikatne. Ich dotyk mnie podnieca. A tobie wystarczy już zabaw na dziś. - Stanąłem na palcach i zanim zdążył odpowiedzieć, złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku, powolnym, obiecującym, takim, który wcale nie oznaczał końca… a jedynie chwilową kapitulację.
Elian po odwzajemnieniu pocałunku odwrócił mnie do siebie plecami, przyciągając mój tylek bliżej swojego przyjaciela, aby specjalnie się trochę o nią po ocierać.
- Wiesz, to ja zdecyduję kiedy będę miał dość - Zadecydował, mimo to wypuszczając mnie ze swoich dłoni.
Od razu odwróciłem się w jego stronę pusząc policzki, pokazując mu tym samym jak bardzo mi się to nie podobało, to znaczy podobało mi die wszystko co robi, ale on o tym nie musi wiedzieć.
- Ależ pan się zaborczy zrobił, no, no chyba muszę zacząć lepiej cię tresować, abyś się nauczył, że tak niegrzeczny być nie możesz - Wyszeptałem, chwytając jego koszulkę aby przyciągać go bliżej, patrząc głęboko w jego przyjemne oczy.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz