piątek, 26 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Byłem szczerze ciekaw, jak on mnie widzi i czy rzeczywiście jestem aż tak podobny do mamy. Prawdę mówiąc, nigdy nie potrafiłem tego jednoznacznie stwierdzić. Może właśnie dzięki niemu wreszcie się to uda? Kto wie, być może postrzega mnie zupełnie inaczej, niż ja sam wyobrażam sobie siebie. Nie wiem. Szczerze mówiąc, pozostawało mi tylko czekać, aż w końcu mnie narysuje.
- Nie oczekuję od ciebie profesjonalizmu - Dodałem po chwili. - Chcę tylko zobaczyć siebie twoimi oczami. Naprawdę jestem ciekaw, jak wyglądam i jak bardzo, albo jak niewiele, różnię się od mojej mamy. A skoro nie mogę zobaczyć się w lustrze, to tym chętniej zobaczę siebie dzięki tobie.
Wyjaśniłem to wszystko, uśmiechając się do niego łagodnie, niemal nieśmiało.
- Dobrze, już dobrze - Odpowiedział w końcu. - W takim razie usiądź wygodnie w fotelu. I co najważniejsze: nie ruszaj się. Spróbuję narysować cię najlepiej, jak potrafię. - Skinąłem głową i posłusznie wykonałem jego polecenie.
- Akurat w siedzeniu i nieruszaniu się jestem całkiem dobry - Stwierdziłem z lekkim rozbawieniem, zajmując wygodne miejsce.
Pozostało mi już tylko czekać, aż mnie narysuje, a może raczej naszkicuje, na kartce, prowadząc ołówek pewną dłonią. Elian przyglądał mi się uważnie, skupiony, jakby próbował dostrzec coś więcej niż tylko rysy twarzy. Gdy zaczął szkicować, ledwo powstrzymywałem niecierpliwość. Choć dopiero zaczynał, ja już najchętniej zajrzałbym mu przez ramię.
Miałem przeczucie, że szkic wykonany jego dłonią będzie naprawdę ładny. Pozostawało tylko czekać aż wreszcie zobaczę efekt końcowy.
Obserwowałem go z uwagą, każdy ruch jego dłoni, sposób, w jaki skupiał wzrok na moich oczach, twarzy, włosach. Miałem nadzieję, że wszystko to, co widzi tak uważnie, potrafi wiernie przelać na papier. Chciałem zobaczyć siebie naprawdę. I choć było to niemożliwe, w końcu jestem wampirem, spróbować ujrzeć się jego oczami wydawało się doświadczeniem równie intrygującym, co niepokojącym.
Czas płynął coraz wolniej, przeciągał się drażniąco, niemal boleśnie. Nie było to przyjemne uczucie. Chciałem już zobaczyć efekt, a jednocześnie wiedziałem, że rysunek, nawet szkic, wymaga cierpliwości. A choć zwykle byłem osobą niezwykle cierpliwą, tego dnia… cóż. Gdyby nie obietnica, że się nie poruszę, już dawno bym zmienił pozycję, odezwał się albo zrobił cokolwiek, by rozładować narastające napięcie.
- Gotowe - Odezwał się w końcu, po czasie, który dla mnie zdawał się trwać wieczność.
Odłożył na bok wszystkie przybory, pozostawiając w dłoniach jedynie szkic mojej twarzy.
- Tak? - Ożywiłem się natychmiast. - W takim razie pokaż. Naprawdę bardzo chcę się już zobaczyć. Jestem ciekaw, czy na obrazie jestem tak samo piękny, jak w mojej wyobraźni. - Poprosiłem z lekkim uśmiechem, choć w środku aż kipiałem z niecierpliwości. Chciałem wiedzieć, co tak naprawdę w sobie mam, że przyciągam go w ten sposób. To nie była magia, nie używałem jej, a nawet gdybym próbował, na niego by nie zadziałała. A skoro tak, musiało to być coś innego. Coś prawdziwego. Coś, co widział tylko on.
- Tylko proszę, nie oceniaj tego zbyt surowo - Poprosił, gdy tylko podał mi szkic mojej twarzy. - Tak jak mówiłem, nie jestem specjalistą od rysunku.
Wziąłem kartkę ostrożnie, jakby była czymś kruchym. I musiałem przyznać, wyglądałem naprawdę pięknie. Właśnie czegoś takiego się spodziewałem. Brakowało kolorów, co było oczywiste, bo w końcu był to jedynie szkic, ale mimo to całość sprawiała wrażenie niemal doskonałej.
Z To jest naprawdę piękne - Stwierdziłem szczerze.
Nie kłamałem ani nie udawałem. Ten szkic naprawdę mi się podobał. Oczywiście, z pewnością dałoby się go jeszcze trochę dopracować, poprawić drobne szczegóły, ale nawet w tej formie byłem w pełni usatysfakcjonowany. Był przyjemny dla oka. I co ważniejsze… był mną, widzianym oczami kogoś innego.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz