Ekscytacja paliła moje ciało od środka, rozlewając się pod skórą za każdym razem, gdy jego usta muskały moje. Drżałem niemal niezauważalnie, jakby organizm reagował szybciej niż myśli. Oddech stawał się ciężki, urywany, a dłonie… dłonie aż swędziały, by w końcu go dotknąć. Czułem, że za chwilę stracę resztki kontroli, zbyt długo na niego czekałem, zbyt długo tłumiłem to napięcie.
Teraz, gdy był tak blisko, nie wystarczało mi już to powolne smakowanie. Chciałem więcej. Czegoś intensywniejszego, ostrzejszego. Chciałem go *czuć*, nie tylko wyobrażać sobie, co mógłby zrobić.
- Elian… - Wydyszałem, niemal błagalnie, czując, jak głos mi drży. - Nie baw się dziś mną. Weź mnie bez tej całej gry. - Słowa padły szybciej, niż zdążyłem je powstrzymać. Pragnienie pulsowało we mnie tak mocno, że niemal bolało, a cierpliwość wyczerpała się do granic możliwości.
Mężczyzna odsunął się ode mnie powoli, jakby celowo chciał przedłużyć tę chwilę. Na jego ustach pojawił się zadziorny uśmiech, prowokujący, pełen obietnic. Wyraźnie się tego nie spodziewał. Chyba nie sądził, że to ja będę tym, który poprosi o więcej, rezygnując z całej gry wstępnej.
A jednak właśnie to zrobiłem.
- No proszę, moja różyczka nie może doczekać się już mojego kutasa? Tego się po tobie nie spodziewałem. Myślałem, że lubisz więcej subtelności - Zadrwił, będąc zbyt złośliwym jak na tę chwilę.
- No już… zamknij się i zrób coś ze mną, proszę - Wydyszałem, czując, że to wciąż nie koniec. Doskonale wiedziałem, że się mną bawi. Prowadził tę grę z premedytacją, a ja, choć świadomy każdego jego ruchu, i tak musiałem się dostosować.
W pewnej chwili mężczyzna wstał. Ten prosty gest wystarczył, by powietrze zgęstniało jeszcze bardziej. Powoli rozpiął spodnie, nie spuszczając ze mnie wzroku ani na moment, jakby chciał sprawdzić, jak bardzo już mnie to kosztuje. Każdy jego ruch był celowy, prowokujący, obietnica tego, co miało nadejść. Patrzyłem z uwagą na jego przyjaciela, wielkiego nabrzmiałego gotowego do działania, aż chciałem go dotknąć, posmakować mieć tylko dla siebie.
- Chcesz go? - Zapytał widząc moje spojrzenie. Nim zdążyłem odpowiedzieć, chwycił mnie za włosy rzucając na kolana. - To sobie weź - Polecił, a ja jak na zawołanie wziąłem go do ust, pieszcząc go językiem najlepiej jak potrafiłem, a potrafiłem bardzo dobrze. Nie mogąc go zawieść ssałem jego kutasa, chcąc go zadowolić, czułem że mu to odpowiadało, czułem jakiego dłoń mocno naciska się na moich włosach, jak przyśpiesza ruch mojej głowy, jak bliski jest dojścia w moich ustach.
Obciągnąłem mu aż do spełnienia i gdy tylko miało ono nadejść, mocno szarpnął mnie za włosy, wyjmując swojego kutasa z moich ust tylko po to aby spuścić się na moją twarz.
Zdziwiony zamknąłem na chwilę oczy, nie chcąc aby coś się do nich dostało, od razu oblizując usta, na których spływała jego sperma.
- Nie spodzieqalem się tego po tobie - Odparłem, gdy moje oczy spotkały się z jego, pełnymi ognia, satysfakcji i chęci całkowitej dominacji nade mną.
- Od dawna chciałem to zrobić - Wymruczał zadowolony, ocierając resztki mojej twarzy z nasienia, wciąż patrząc na mnie z wyższością.
- Naprawdę się nie poznaję, stajesz się coraz bardziej odważny i zachłanny - Odparłem, uśmiechając się do niego zadziornie.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz