sobota, 27 grudnia 2025

Od Eliana CD Serathiona

 Na jego słowa uniosłem jedną brew. Nie wiem, czy pojęcie tresury mi się podoba. I to jeszcze mnie. Czemu mnie? Okres mojej nauki już minął, nauczyłem się, jak go mam traktować, by było mu dobrze, i idzie mi to całkiem nieźle, biorąc pod uwagę, jak reaguje na moje pieszczoty. Czemu znów mam go we wszystkim słuchać, jakby był moim panem. Bardziej podoba mi się myśl, że to ja jestem jego panem, nie odwrotnie. 
- Obawiam się, mój drogi, że okres mojej tresury już minął, i to dawno – odpowiedziałem, mrużąc oczy. Zatem jego uszy są wrażliwe. To interesujące. Nie spodziewałem się tego, działałem trochę tak intuicyjnie. Intuicja się w moim przypadku dobrze sprawuje, powinienem częściej jej słuchać. - Teraz tak łatwo się nie dam. 
- No proszę, piesek pokazuje kły. Nabrałeś temperamentu – wymruczał, po czym połączył nasze usta w delikatnym pocałunku, który zakończył się podgryzieniem mojej dolnej wargi do krwi. Oczywiście, żadna kropelka się nie zmarnowała, nie przy nim. - Twoja tresura będzie wyzwaniem, już nie mogę się doczekać – wymruczał, oblizując wargi. 
- Nie byłbym taki pewien, czy ci pozwolę na tresurę – podkreśliłem to, nie podobała mi się ta możliwość. Już samo słowo jakoś tak mi się źle kojarzyło. Tresura... nie, nie, ja tak nie lubię. 
- Nie martw się, nawet się nie zorientujesz, a będziesz idealnym pieskiem – odpowiedział z tajemniczym uśmiechem, co trochę mnie zaniepokoiło. Nie wiem, czy mi się podoba takie ciche zmienianie mnie. - Szkoda, ze nie widzisz swojej miny – zaśmiał się cicho, ale jakoś tak nie dałem się przekonać. On już na coś wpadł, on miał jakiś plan dotyczący mojej osoby, a mnie się to nie podobało. Muszę być bardziej uważny. - A teraz przepraszam, ale może założę jakieś spodnie? Tak z gołym tyłkiem nie wypada świecić. 
- Mnie tam się podoba to, co widzę – odpowiedziałem, patrząc na jego nogi. Jaki on był przyjemny dla oka... proporcje miał idealne, smukłe... nic dziwnego, że miał takie powodzenie wśród mężczyzn zainteresowanych tą samą płcią. Każdy centymetr jego ciała był perfekcyjny. Wiem, że byłby jeszcze piękniejszy, gdyby po prostu był dobrze odżywiony. Zadbam o to. Skoro moja krew tak bardzo mu smakuje, i tak dobrze na niego wpływa, mogę mu całą oddać... no, może nie całą, ale większość, by zostawić mi to absolutne minimum, tak do życia. 
- I dlatego muszę je założyć. Będziesz tak się na mnie patrzeć, podziwiać, aż w końcu ci się znudzę, bo będziesz znał moje ciało na pamięć – odpowiedział, odsuwając się ode mnie, by chwycić za dolną część swojej garderoby. Nie spodobało mi się to, ale czy miałem jakieś wyjście? Skoro ostatnio go tak dobrze zaspokoiłem, to teraz znów nie będzie chciał zbliżenia ze względu na moją ranę. Głupia rana. Gdyby nie ona, wszystko prezentowałoby się znacznie lepiej, i milej. 
- Twoje ciało jest tak idealne i piękne, że będę wręcz o nim śnić – powiedziałem bez wahania. Byłem totalnie zakochany w jego ciele, nie wyobrażam sobie, by mógł po tym świecie chodzić ktoś piękniejszy od niego. I później się dziwi, że jestem taki zazdrosny. O niego? Przecież każdy zwraca na niego uwagę. Może każdego okręcić sobie wokół palca. - Jak już ktoś się ma kimś znudzić, to prędzej ty mną. 

<Różyczko? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz