Szczerze mówiąc, to wcale nie był taki zły pomysł. Nogi miał zdrowe, więc teoretycznie mógł chodzić. A nawet jeśli z jakiegoś powodu poczułby się gorzej, po prostu zostałbym z nim w pokoju, nie przeszkadzało mi to szczególnie. Choć nocą zdecydowanie wolałbym spędzać czas poza nim.
- Cóż, jeśli dasz radę i nie będziesz czuł żadnego dyskomfortu, to czemu nie - Odezwałem się w końcu. - Chętnie bym gdzieś z tobą wyszedł. Mam już trochę dość siedzenia w tym pokoju - Dodałem, podnosząc się z łóżka i leniwie rozciągając zesztywniałe mięśnie.
- Tak podejrzewałem - Odpowiedział z lekkim uśmiechem, kierując się w stronę łazienki. - I tak podziwiam cię za to, że nie narzekasz i nie próbujesz stąd uciekać. - Dodał, uśmiechając się pod nosem.
-'Nie narzekam tylko dlatego, że jesteś ranny - Odparłem. - Poza tym jest zimno, więc i tak nigdzie się stąd nie ruszysz. Oczywiście wiem, że mógłbyś wyjść, gdybyś naprawdę chciał, ale po co? Wcale nie jest tu aż tak źle. No, może Dona trochę daje w kość, ale poza tym… nawet zaczyna mi się to podobać - Wyjaśniłem, na moment przyciągając jego uwagę.
Elian kiwnął głową i, zgodnie z zaleceniami, zniknął w łazience. Ja w tym czasie siedziałem grzecznie, nie bardzo mając co ze sobą zrobić. Mogłem albo leżeć, albo siedzieć, albo mu przeszkadzać, a tego akurat robić nie chciałem. Niech się spokojnie ogarnie, a potem pójdzie coś zjeść. Śniadanie… a raczej już obiad, bo choć popołudnie było wczesne, to jednak popołudnie.
Postanowiłem więc nie przeszkadzać. Siedziałem, wpatrując się bezmyślnie w ścianę. Chętnie wyjrzałbym przez okno, zobaczył, co dzieje się na zewnątrz, ale był dzień, pełen słońca, a to mogło skończyć się dla mnie tragicznie. Szczerze mówiąc, nie chciałem umierać tylko dlatego, że ciekawość i nuda pchały mnie do głupich decyzji.
- Jestem gotów - Odezwał się, wychodząc z łazienki czysty i pachnący, skutecznie przyciągając moją uwagę.
- Bardzo się cieszę. W takim razie życzę ci smacznego - Odpowiedziałem, wiedząc, że jeszcze trochę minie, zanim wyjdziemy na zewnątrz.
Nie bardzo mogłem zejść z nim na dół. Wszędzie było słońce, a ja nie miałem ochoty umierać. Poza tym była tam Dona. Już wystarczająco mnie nie lubiła, a zapewne dorzuciłaby jeszcze kilka przykrych słów, których nie chciałem słuchać. Choć, prawdę mówiąc, przywykłem. Słyszałem ich w życiu tak wiele, szczególnie gdy byłem młodszy, że teraz niewiele było w stanie mnie zaskoczyć.
- Wrócę najszybciej, jak tylko będzie to możliwe - Zapewnił, pochylając się i składając ciepły pocałunek na moim czole, po czym opuścił pokój, zostawiając mnie samego...
A ja… cóż. Siedziałem grzecznie i czekałem.
Ostatnio właściwie tylko to robiłem. Leżałem przy nim, czekając aż się obudzi. Czekałem, aż wróci z posiłku. Sprawdzałem, czy dobrze się czuje, czy jest bezpieczny. To wszystko zdecydowanie nie było do mnie podobne. Nigdy wcześniej tak się nie zachowywałem.
A jednak przy nim czułem się dobrze, inny, a jednocześnie lepszy. Przynajmniej tak mi się wydawało.
<Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz