piątek, 19 grudnia 2025

Od Daisuke CD Haru

 Jak ja się czułem...? Cóż, całkiem dobrze, tak właściwie. Trochę tak, jakby tego mi właśnie brakowało od... od naprawdę dawna. Mogłem powiedzieć, że byłem najedzony... w końcu. I tak jakby. Jeszcze nie do końca czułem się pełen, jeszcze czegoś mi brakowało, no ale było lepiej, niż po śniadaniu. 
- Na razie czuję się dobrze. Ale muszę przyznać, nasze dziecko ma naprawdę duży apetyt, bo jeszcze bym coś przekąsił – zauważyłem ze zmartwieniem, spuszczając wzrok. Ciągle tak jedząc i jedząc czułem się strasznie... gruby. Nic, tylko bym jadł, i jadł, i nic pozytywnego ze sobą nie robię. Tak to powinno wyglądać? 
- To bardzo dobrze. Przygotuję ci coś zaraz. Ale chcesz coś takiego porządnego, czy może jakiś deser? - spytał, przyglądając mi się z uwagą i czułością. Na co ja mam ochotę...?  Sam nie wiem. Jest tyle do wyboru, a ja mogę wybrać jedno. To powinno być zakazane, czy coś. 
- Chyba deser. Tak, deser. To, co ostatnio zrobiłeś, było przepyszne. Albo... albo może coś na zdrowo, ale słodko? O, maliny, jakże bym zjadł coś malinowego. Malina, z czekoladą... o, albo nie deser, gorąca, gęsta czekolada, z piankami, i bitą śmietaną, i cynamonem startym... albo może coś z wanilią? - zacząłem mu podawać chyba wszystkie smaki po kolei, jakie mi tylko do głowy wpadły. 
- Ja... może cię znów zaskoczę, co? - zaproponował zaskoczony i zakłopotany. No tak, tyle smaków wymieniłem, i nijak to połączyć. Byłem jednak pewien jednego; uda mu się mnie zadowolić. Zawsze się udaje, i to było w nim takiego niesamowitego. Jak on robił, że zawsze trafiał w moje gusta, nie mam pojęcia, ale zawsze byłem pod wrażeniem. 
- Nie mogę się doczekać – przyznałem, uśmiechając się do niego sympatycznie. 
Haru się do mnie uśmiechnął, a następnie pocałował mnie w policzek i wyszedł z pokoju. Jeszcze przez chwilę siedziałem przy  stole, aż w końcu podniosłem się i udałem do łazienki. To, ile ja dziennie korzystam z łazienki, to jakieś nieporozumienie, a wiem, że będzie tylko gorzej. Po załatwieniu wszystkich spraw przeczesałem jeszcze włosy ze zmartwieniem zauważając, jak dużo ich na szczotce zostało. Miałem ich tak dużo, były takie piękne... Teraz już na pewno Haru się nie będą podobać. Związałem je w niechlujny kok, poprawiłem mój cieplutki szlafrok i opuściłem łazienkę, by zaraz usiąść przy kominku i zacząć się bawić się z naszymi kotkami. Im bardziej zaawansowana ciąża, tym bardziej były mną zainteresowane, i z chęcią kładły się na brzuchu. Ależ to było urocze. Mogłem z nimi robić co chciałem, a one i tak do mnie lgnęły. 
Tak się bawiąc z nimi w pewnym momencie poczułem w brzuchu dziwne uczucie. Coś jakby... sam nie wiem, jakby się coś tam ruszało? Nie bolało mnie jednak to, ani nic. Jak szybko się pojawiło, tak szybko zanikło. Niepewnie położyłem dłoń na brzuchu. To... to nasz maluch? Jestem w stanie już na takim etapie ciąży poczuć ruch? To... dziwne. I niesamowite jednocześnie. Muszę powiedzieć o tym Haru, na pewno będzie chciał to poczuć. 

<Piesku? c:> 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz