Czyli lubił czytać... to dobrze. Wypożyczę mu książkę, może dwie, i kiedy ja będę się rozglądał za niespodzianką urodzinową dla niego, albo jadł posiłki na dole, on będzie sobie w ten sposób zabijał czas. I to w znacznie lepszy sposób niż gadaniem do misiów. Będę czuł się troszkę mniej winny tego, że nie spędzam z nim wystarczającej ilości czasu. Ciekawe, czy istnieje możliwość, by chodził w promieniach słońca. Jakiś artefakt, zaklęcie...? Powinienem mieć na ten temat uszy szeroko otwarte. Nie słyszałem, by jakiś wampir chodził w świetle słońca. Chociaż, czy gdyby takiemu wampirowi się udało, to by się tym chwalił? Muszę się przyjrzeć temu tematowi, skupić się na legendach i nasze podróże planować pod właśnie tym tematem. Czeka mnie zatem wizyta w ratuszu, i w bibliotece. Ale to jutro. Teraz poczekam z nim, aż w końcu słońce zajdzie. Później ubiorę się jak człowiek, przeczeszę włosy i udam się wraz z nim na spektakl. A jak nic nie będzie grane, to na spacer. Miły, może trochę romantyczny wieczór, podczas którego to skupiamy się tylko i wyłącznie na sobie, kompletnie leniwy i spokojny. Po tym, jak niebezpieczne jest moje życie, zaczynam cenić takie spokojnie wieczory.
– Normalnie nie cierpię tego okresu w roku. Ale teraz, kiedy jesteś obok, i mogę o ciebie dbać, i jeszcze mamy spędzić razem własne święta... Nigdy nie pomyślałbym, że może mi się ten miesiąc spodobać – powiedziałem cicho, szczerze, gładząc jego plecy. Na swój sposób, jestem tak dziwnie podekscytowany, i nie mogę się doczekać, jak będę mógł spędzić z nim ten konkretny dzień, który do tej pory tak źle mi się kojarzył.
– Widzisz, jestem tak niesamowity, że rozświetlam nawet najgorszy miesiąc – powiedział z teatralną przesadą, oczywiście się ze mną drażniąc. Ale dla mnie to nie była przesada. To był fakt. Był w końcu niesamowity, w tym niesamowicie irytujący... Ale i też mój. Całkowicie mój.
– Oczywiście, że tak. To tylko i wyłącznie twoja zasługa – zauważyłem rozbawiony, bawiąc się jego kosmykami. Takie mięciutkie, takie podatne... no, nie mogłem się nacieszyć nimi. – Nigdy ci nie wynagrodzę twojej wspaniałości.
– Wynagrodzisz, wynagrodzisz. Ja już dopilnuję, by zostało mi to wynagrodzone – wymruczał, a ja wyczułem, że mnie nie kłamie. Tylko, czym będzie ta nagroda? To będzie wiedział tylko i wyłącznie on, chociaż mam pewne podejrzenia. Nie dość, że mam dobrą krew, to jeszcze jestem dobry w łóżku. Nawet bardzo dobry, co jest trochę zaskoczeniem dla mnie i dla niego. Po prostu... działała intuicja. A później jeszcze jego wskazówki, które to mocno sobie w głowie zapisałem, chociaż jak widać, nie zawsze się one sprawdzają, bo dzisiaj w ogóle nie chciał zmysłowości i intymności. I jak go tu zadowolić, jak jednego dnia woli na spokojnie, by jego ciało zostało dopieszczone w najmniejszym calu, by już za chwilę stwierdzić, że woli, bym wziął go jak zwierzę. I weź się człowieku domyśl.
– Mam się martwić? – spytałem rozbawiony, unosząc jedną brew.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz