wtorek, 30 grudnia 2025

Od Serathiona CD Eliana

 Spojrzałem na niego uważnie i od razu wiedziałem, wstydzi się za bardzo. Zdecydowanie za bardzo. A przecież nie miał absolutnie żadnego powodu. Ten jego rumieniec, spuszczony wzrok i to delikatne napięcie w ramionach tylko mnie w tym utwierdziły. Skoro tak bardzo bał się spojrzeń innych… to ja pokażę mu, że nie ma czego.
Nie zamierzałem się powstrzymywać.
Nie przejmując się tym, że ludzie wokół zwalniają kroku, że ktoś odwraca głowę, a ktoś inny patrzy z wyraźną ciekawością, chwyciłem go za koszulę. Materiał zmiął się w mojej dłoni, gdy przyciągnąłem go do siebie bez cienia wahania. Nasze usta spotkały się w namiętnym pocałunku, nie pytającym o zgodę, ale też nieprzekraczającym granicy, której by nie chciał.
Elian przez ułamek sekundy był wyraźnie zaskoczony. Poczułem to napięcie, ten moment zawahania… a potem jego dłoń zacisnęła się na moich plecach, a on odwzajemnił pocałunek, przyciągając mnie bliżej siebie. 
Od razu uśmiechnąłem się w duchu. Wiedziałem, miałem rację, on też tego chciał.
Pozwoliłem sobie na drobny pokaz. Chciałem, żeby patrzyli. Chciałem, żeby widzieli i wiedzieli, że ja jestem jego, a on jest tylko i wyłącznie mój. Że to nie jest coś chwilowego ani przypadkowego. Że nikt ani nic nie ma prawa tego zmienić..
Oderwałem się od jego ust powoli, zbyt powoli, jakby celowo przedłużając ten moment. Oparłem czoło o jego czoło i spojrzałem mu prosto w oczy.
- I co? Było aż tak źle? - Zapytałem zaczepnie, z cieniem uśmiechu na ustach.
- Nie lubię okazywać czułości przy innych… - Mruknął po chwili, lekko się pusząc, jakby próbował udawać obojętność, choć rumieniec na jego policzkach mówił co innego. Wstydził się a to było nowe, tego zdecys nie znałem..
To wszystko rozbawiło mnie jeszcze bardziej, niż powinno. Był uroczy w tym swoim skrępowaniu.
~ A przeciwz, nie ma czego się wstydzić - Pomyślałem. Ja się nie wstydzę. Ani siebie, ani tego, co czuję. I szczerze wierzę, że on też nie powinien. Ja mógłbym robić wiele niegrzecznych rzeczy na oczach ludzi i wcale by mi to nie przeszkadzało. Ciało to ciało, moje, jego, piękne, prawdziwe, nasze.
Oczywiście wiem, że Elian nie byłby z tego powodu zachwycony. Jest zaborczy. I to bardzo. I pewnie nigdy nie pozwoliłby mi na więcej niż to, co sam uzna za stosowne. A szkoda. Bo czasem naprawdę miałbym ochotę pokazać światu trochę więcej, choćby dla czystej prowokacji i zabawy.
- Ale ja lubię, lubię jak na mnie patrzą, kręci mnie to, ale jeszcze bardziej lubię kiedy ty na mnie patrzysz - Stwierdziłem w końcu, uśmiechając się do niego zadziornie, jakby to wyjaśniało absolutnie wszystko.
Nie czekając na jego odpowiedź, ruszyłem przodem w głąb ogrodu, splatając nasze palce i ciągnąc go za sobą. Chciałem spędzić z nim czas, być blisko, czuć jego obecność, a jednocześnie miałem satysfakcję, wiedząc, że po tym pocałunku zdecydowanie mniej osób odważy się na mnie spojrzeć.
A jeśli już spojrzą… trudno. Niech patrzą, ja lubię gdy patrząc a on, albo się z tym pogodzi albo będzie musiał próbować walczyć, walczyć z ludźmi którzy będą patrzeć bez względu na to co byśmy nie zrobili.

<Elianie? C:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz