Jego głos trochę mnie zaskoczył. Nie spodziewałem się, że go nie wyczuję, zanim go usłyszę. Chyba za bardzo skupiłem się na tym głupim pluszaku, z którym zawsze gadam, gdy zostaję sam.
Odkąd na tym świecie nie było już moich rodziców, często zdarzało mi się rozmawiać z rzeczami. Byłem wampirem, a to oznaczało samotność. Ludzie się mnie bali, a inne wampiry gardziły mną za to, że nie zabijałem ludzi tak jak one. Cóż… wolałem być fair wobec samego siebie, niż mordować tylko po to, żeby ktoś mnie zaakceptował.
- Rozmawiamy zawsze, kiedy się da - Zauważyłem, odkładając misia na bok. W tej samej chwili wyczułem przyjemny zapach olejków, którymi pachniało jego ciało, gdy tylko się do mnie zbliżył.
- Rozmawiamy… ale najwyraźniej za mało - Odpowiedział, siadając obok mnie. Chwycił moją dłoń i ucałował jej wierzch. - Skoro mówisz do misia, kiedy możesz mówić do mnie. A ja naprawdę bardzo chętnie porozmawiam z tobą o wszystkim, o czym tylko będę w stanie. - Uniósłem brew, patrząc na niego z udawaną powagą.
- A co, jeśli specjalnie mówię do misia zamiast do ciebie? - Rzuciłem półżartem. - Może planuję coś bardzo złego, o czym nie możesz wiedzieć. Na przykład… jak udusić cię w nocy, kiedy mnie zdenerwujesz. Tego nie przemyślałeś?
Oczywiście żartowałem. Rozmawiałem z misiem głównie wtedy, gdy czułem samotność. I choć dzięki Elianowi nie doskwierała mi już tak często, wciąż gdzieś we mnie była, szczególnie wtedy, gdy spał, gdy wychodził na polowanie albo gdziekolwiek, gdzie nie mogłem pójść z nim. Wtedy ten pluszak… i jeden czy drugi, który od niego dostałem, naprawdę mi pomagały.
Cieszyło mnie, że coś tak zwyczajnego było dla mnie tak niezwykłe tylko dlatego, że dał mi to ktoś, kto naprawdę się mnie nie bał. Kto akceptował mnie takim, jakim się urodziłem.
Mężczyzna uśmiechnął się do mnie smutno, po czym ucałował mój policzek.
- Wiem, że jesteś samotny - Powiedział cicho. - Mamy zupełnie inny tryb życia i przez to nie mogę być przy tobie zawsze tak, jak bym chciał. Ale gdy jestem obok, możesz ze mną rozmawiać o wszystkim. Nie musisz się bać, że cię ocenię. Jesteś wyjątkowy… i choć wampiryczny, wciąż wyjątkowy. Spotkanie z tobą pokazało mi, że nie wszystkie wampiry są złe. I że niektóre można nawet polubić. - Jego słowa zabrały ze mnie cały smutek i ból, który nosiłem w sobie od tak dawna. Wzruszony, usiadłem ostrożnie okrakiem na jego nogach, patrząc głęboko w jego oczy.
- Wiesz… to bardzo dziwne uczucie - Wyszeptałem, - Dziwne kiedy ktoś nie patrzy na ciebie jak na potwora, tylko jak na zwykłą, żyjącą istotę. I to bez hipnozy. -
Dodałem pół szeptem zbliżając się do niego i delikatnie musnąłem jego usta pocałunkiem.
- Od dawna mnie zahipnotyzowałeś - Wyszeptał niskim, ciepłym głosem. - Twoje ciało mnie oczarowało… i chcę, żeby było tylko moje. - Delikatnie zdjął pierścionek z mojej dłoni, a jego palce musnęły moją skórę z taką pewnością, jakby wiedział dokładnie, co robi. - Tak… znacznie lepiej - Dodał ciszej, po czym połączył nasze usta w namiętnym, głębokim pocałunku.
Chętnie odwzajemniłem go, pozwalając sobie na tę chwilę zapomnienia. Każdy ruch był ostrożny, pilnowałem, by nie dotknąć jego rany, nie chciałem sprawić mu bólu. Mimo to pokusa była ogromna. Pragnienie, by poczuć go bliżej, by objąć mocniej, pulsowało we mnie niemal boleśnie, ale powstrzymałem się, stawiając jego bezpieczeństwo ponad własne pragnienia.
< Elianie? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz