Może faktycznie nic mu się nie stanie, ale po co ma się zmuszać? Jest w ciąży to naturalne, że może czuć się gorzej, nie mieć siły czy ochoty. To zupełnie normalne i nie ma w tym nic złego. Chciałbym, żeby bardziej skupił się na sobie i swoim samopoczuciu, a nie na tym, czy mnie to w jakiś sposób dotknie. Nic mi nie będzie, jeśli raz czy dwa spędzę święta sam. Oczywiście, fajnie byłoby spędzić je razem, bo to wyjątkowy czas, ale przecież święta są co roku. Poradzę sobie, a to, czego nie uda się zrobić teraz, nadrobimy za rok, już we trójkę, z naszym malutkim dzieckiem.
Najważniejsze jest dla mnie to, żeby on czuł się dobrze. Tylko wtedy ja jestem naprawdę szczęśliwy. Nie chcę, by robił cokolwiek na siłę, nie tak powinna wyglądać nasza relacja. Wiem też, że jeśli on czuje się spokojny i zadbany, to i dziecko czuje się lepiej. Tak przynajmniej to rozumiem. Staram się ze wszystkich sił, żeby poczuł się komfortowo, i wierzę, że jeśli będę mówił to, co naprawdę czuję, i wspierał go tak, jak potrzebuje, to wszystko między nami będzie układało się jeszcze lepiej. Mam takie wrażenie i bardzo na to liczę.
- Myślę, że jeśli poczujesz zmęczenie albo w ogóle będziesz się gorzej czuł, powinieneś po prostu odpocząć. To dla ciebie najzdrowsze - Obaj dobrze o tym wiemy, prawda? - Ucałowałem go delikatnie w czoło, jednocześnie głaszcząc go po ramieniu i trzymając w swoich objęciach. Widziałem na jego twarzy malujące się zmęczenie. Wyglądał, jakby za chwilę miał zapaść w sen. I wcale mi to nie przeszkadza. Jeśli potrzebuje snu, niech śpi. Ja będę przy nim czuwając, żeby wszystko było tak, jak powinno, żeby czuł się bezpiecznie i spokojnie.
- Chcesz się może położyć? - Zaproponowałem delikatnie, czując, że to będzie najlepsze rozwiązanie. Wyglądał, jakby za chwilę miał zasnąć, a choć wcale mi to nie przeszkadzało, wolałem, żebyśmy obaj mogli się położyć, zdecydowanie wygodniej niż siedzieć w półśnie.
- A będziesz leżał obok mnie? - Zapytał cicho, spoglądając na mnie prosząco.
- Ależ oczywiście. Będę przy tobie tak długo, jak tylko będziesz tego chciał i potrzebował - Zapewniłem go, składając delikatny pocałunek na jego czole.
Mój panicz skinął lekko głową i zsunął się z moich kolan, by ułożyć się na poduszce. Czekał na mnie, więc nie każąc mu czekać ani chwili dłużej, położyłem się tuż obok i przyciągnąłem go bliżej siebie. - Bardzo cię kocham - Wyszeptałem, ponownie całując go w czoło i otulając go ramionami.
- I ja ciebie kocham. My kochamy - Szepnął cicho, ziewając przy tym tak uroczo, że aż trudno było się nie uśmiechnąć.
Moje biedactwo… Zmęczenie w końcu go dopadło, mimo że tak bardzo upierał się, żeby nie zasnąć. Cały on, niby nie chce spać, a gdy tylko się do mnie przytuli, momentalnie odpływa. Pewnie to ta cała ciąża i wszystko, co z nią związane. Nic dziwnego, że jest tak wyczerpany.
A ja, wtulony w niego, czując jego spokojny, równy oddech, też w końcu zasnąłem. Sam byłem zmęczony, choć trudno powiedzieć czym dokładnie. Może emocjami, które tak mocno przeżywał, w końcu zawsze odbierałem je razem z nim. Bywały trudne, wymagające, czasem przytłaczające, ale nigdy nie były nie do zniesienia. Kochałem go całym sobą i dla niego mogłem znieść wszystko… nawet jeśli czasami naprawdę czułem zmęczenie, wszystkim czym mnie obciążą.
<Paniczu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz