Czy miał się martwić? Lub z jakiegoś powodu bać?
Oczywiście, że nie. Nie zrobię mu krzywdy. Nie wykorzystam go w żaden obrzydliwy sposób. A jeśli spojrzeć na to z innej strony… to ja jestem wykorzystywany. To ja jestem pod nim, nie nad nim. To mnie człowiek całkowicie zdominował. Więc on sam naprawdę nie musi się niczym przejmować.
- Nie - Odezwałem się spokojnie. - Raczej nie. Gdybym naprawdę chciał ci coś zrobić, już dawno bym to zrobił. Więc nie masz się czym martwić. A jeśli kiedyś zechce abyś mi się odwdzięczył za moją wspaniałomyślność - Uśmiechnąłem się lekko - To może to być naprawdę przyjemna spłata. Dla nas obu. - Zapewniłem go o tym, posyłając mu swój uroczy uśmiech. Przecież wiedziałem, że był najpiękniejszą rzeczą, jaką mógł zobaczyć. Wiem, nie jestem szczególnie skromny. Ale on to lubi. Ja to lubię. Więc gdzie właściwie problem?
- Yhym - Kiwnął głową, nie dodając nic więcej. - I może to dobrze. Po co drążyć temat? Jest dobrze tak, jak jest. Lepiej, że nie pyta i tak nie zdradziłbym mu nic więcej. - Ty naprawdę jesteś dziwny - Mruknął jednak po chwili. Cały on. Nie byłby sobą, gdyby nie dorzucił czegoś od siebie.
- Jestem dziwny - Przyznałem cicho. - Ale skoro mówisz, że chcesz mnie mieć na własność… to chyba ty jesteś głupi. - Uniósłem głowę, zbliżając się do niego na tyle, by poczuł mój oddech. - Bo wiesz, kim jestem. A mimo to każdego dnia spędzasz ze mną noce i dnie. Leżysz obok mnie, nie bojąc się tego, kim naprawdę jestem. - Wymruczałem to, delikatnie muskając jego usta, bardziej obietnicą niż gestem.
- Tak, wiem, kim jesteś. I wciąż mnie to zaskakuje. Wampir, który nie chce krzywdzić ludzi. Wampir, który potrafi się głodzić tylko po to, by nikogo nie skrzywdzić. - Uniósł kącik ust w lekkim uśmiechu.- Jesteś naprawdę dziwny. Ale chyba właśnie to najbardziej mi się w tobie podoba. - Nie dał mi czasu na odpowiedź. Połączył nasze usta w namiętnym pocałunku, przyciągając mnie bliżej siebie, jakby bał się, że jeśli choć na chwilę mnie puści, zniknę. Odwzajemniłem pocałunek bez wahania. Moja dłoń niemal odruchowo wsunęła się pod jego koszulkę, badając znajome ciepło skóry. Może i nie dojdzie do niczego więcej, bo już dziś pozwoliliśmy sobie na zbyt wiele, jednak w tej chwili chciałem tylko dotknąć ciało które należy do mnie.
Elian chwycił moją dłoń i delikatnie, ale stanowczo wysunął ją spod swojej koszulki.
- Zostaw - Wymruczał przy moich ustach. - Bo jeszcze zapragnę wziąć cię tu i teraz. - Parsknąłem śmiechem. Rozbawił mnie bardziej, niż pewnie chciał. Nie mogłem mu na to pozwolić, ani dziś, ani w tej chwili. Atrakcji mieliśmy już wystarczająco dużo. On potrzebował odpoczynku. Spacer, świeże powietrze, zwyczajne bycie razem, to musiało wystarczyć.
- Oczywiście - Prychnąłem. - Bo przecież bym ci na to pozwolił. - Sprzedałem mu lekki pstryczek w nos, bardziej zaczepnie niż złośliwie. Uśmiechnął się, a ja przez moment pomyślałem, że właśnie takie chwile są najniebezpieczniejsze, bo sprawiają, że zapominam, kim jestem. - Zaraz zrobi się ciemno - Dodałem już ciszej. - Chciałbym wyjść. Spędzić z tobą trochę czasu na świeżym powietrzu. - Zawahałem się. Myśl pojawiła się nagle, nieproszona, jak cień przesuwający się po ścianie. I zanim zdążyłem ją powstrzymać, wypowiedziałem ją na głos. - Szkoda tylko, że nie mogę żyć jak normalni ludzie.. Ale cóż… taki już urok bycia potworem. Najsmutniejsze jest to, że nieważne, co zrobię i jak bardzo będę się starał… Jeśli kiedyś ludzie z jakiegoś powodu dowiedzą się, kim jestem, i tak będą chcieli mnie zabić. - Słowa zawisły między nami cięższe niż cisza.
<Elianie ? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz