Książki… Jak dawno nie trzymałem w dłoniach czegoś nowego. W moim zamku nie było już ani jednej historii, której bym nie znał na pamięć. Wszystko, co posiadałem, przeczytałem dawno temu, raz, potem drugi, aż w końcu wielokrotnie, z desperacji, byle tylko zabić nudę. Nuda była jednak tylko cieniem prawdziwego problemu. Najgorsza była samotność.
Ogromny zamek, pełen pustych korytarzy i sal, w których echo moich kroków brzmiało jak wyrzut. Bez możliwości wyjścia. Uwięziony między kamiennymi murami i własną naturą. A gdy w końcu zapadała noc, jedyna pora, która mogła mnie ochronić przed słońcem i ludźmi, mogłem opuścić to miejsce. Wtedy jednak prawda uderzała najmocniej.
Byłem sam. Sam jak palec. Po śmierci rodziców nie zostało mi nic oprócz nieśmiertelności, której nigdy nie pragnąłem. Nigdy nie byłem naprawdę kochany. Każda relacja, w którą wchodziłem, była błędem — krótką iluzją bliskości. Zaspokajałem ich i siebie, bo tylko to potrafiło na chwilę zagłuszyć pustkę. Było to jednak ukojenie fałszywe, kruche, rozpadające się zaraz po tym, jak gasły emocje. Smutek wracał zawsze. I poczucie, że nie należę do tego świata.
Jak dobrze, że to wszystko jest już za mną.
Było minęło. Nie wróci. Teraz, u boku Eliana, wiem, że mam coś, czego nigdy nie śmiałem pragnąć. Bezpieczeństwo. Spokój. A może nawet… miłość. Dziwną, niepokojącą, taką, która nie powinna istnieć. Wampir nie powinien kochać łowcy. Łowca nie powinien pozwolić sobie na uczucia wobec potwora. A jednak obaj złamaliśmy tę zasadę.
- Lubię czytać książki - Odezwałem się w końcu, przerywając ciszę. - To znaczy… lubiłem. Od lat nie czytałem nic nowego. - Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, choć w środku poczułem ukłucie dawnej tęsknoty.
- Dlaczego? - Zapytał cicho. - To znaczy… domyślam się, ale chciałbym usłyszeć to od ciebie. - Jego dłoń spoczęła na moim policzku. Ciepła. Ludzka. Zbyt żywa jak na coś, co nie powinno należeć do mojego świata.
- To proste - Odpowiedziałem po chwili. - Ludzie i słońce. Nawet mając nieograniczone pieniądze, nie mogłem po prostu wyjść i kupić książki. Nocą wszyscy śpią, a tylko wtedy mogłem opuścić zamek. Poza tym… było to zbyt ryzykowne. Wiedzieli, że istnieje wampir. A ja nie potrafiłem ukryć tego, kim jestem. - Przysunąłem się bliżej, niemal instynktownie, opierając głowę o jego pierś. Wsłuchiwałem się w rytmiczne bicie serca, dźwięk, którego sam nigdy nie posiadałem. Moje serce było martwe. Nieruchome. Niepotrzebne.
Wampiry nie mają ludzkich odczuć, tak mówiono. Zimne, niebijące serce miało nas czynić potworami. A jednak, w tamtej chwili, przy Elianie, czułem więcej niż przez całe swoje długie życie.
I to właśnie przerażało mnie najbardziej.
Byłem sam. Sam jak palec. Po śmierci rodziców nie zostało mi nic oprócz nieśmiertelności, której nigdy nie pragnąłem. Nigdy nie byłem naprawdę kochany. Każda relacja, w którą wchodziłem, była błędem — krótką iluzją bliskości. Zaspokajałem ich i siebie, bo tylko to potrafiło na chwilę zagłuszyć pustkę. Było to jednak ukojenie fałszywe, kruche, rozpadające się zaraz po tym, jak gasły emocje. Smutek wracał zawsze. I poczucie, że nie należę do tego świata.
Jak dobrze, że to wszystko jest już za mną.
Było minęło. Nie wróci. Teraz, u boku Eliana, wiem, że mam coś, czego nigdy nie śmiałem pragnąć. Bezpieczeństwo. Spokój. A może nawet… miłość. Dziwną, niepokojącą, taką, która nie powinna istnieć. Wampir nie powinien kochać łowcy. Łowca nie powinien pozwolić sobie na uczucia wobec potwora. A jednak obaj złamaliśmy tę zasadę.
- Lubię czytać książki - Odezwałem się w końcu, przerywając ciszę. - To znaczy… lubiłem. Od lat nie czytałem nic nowego. - Uśmiechnąłem się do niego delikatnie, choć w środku poczułem ukłucie dawnej tęsknoty.
- Dlaczego? - Zapytał cicho. - To znaczy… domyślam się, ale chciałbym usłyszeć to od ciebie. - Jego dłoń spoczęła na moim policzku. Ciepła. Ludzka. Zbyt żywa jak na coś, co nie powinno należeć do mojego świata.
- To proste - Odpowiedziałem po chwili. - Ludzie i słońce. Nawet mając nieograniczone pieniądze, nie mogłem po prostu wyjść i kupić książki. Nocą wszyscy śpią, a tylko wtedy mogłem opuścić zamek. Poza tym… było to zbyt ryzykowne. Wiedzieli, że istnieje wampir. A ja nie potrafiłem ukryć tego, kim jestem. - Przysunąłem się bliżej, niemal instynktownie, opierając głowę o jego pierś. Wsłuchiwałem się w rytmiczne bicie serca, dźwięk, którego sam nigdy nie posiadałem. Moje serce było martwe. Nieruchome. Niepotrzebne.
Wampiry nie mają ludzkich odczuć, tak mówiono. Zimne, niebijące serce miało nas czynić potworami. A jednak, w tamtej chwili, przy Elianie, czułem więcej niż przez całe swoje długie życie.
I to właśnie przerażało mnie najbardziej.
Czy uczucie, które do niego czułem, czyniło mnie słabym?
Czy to źle, że w ogóle potrafię kochać?
Dla większości odpowiedź byłaby oczywista, tak. Wampir nie powinien kochać. Miłość to słabość, słabość którą można wykorzystać. A jednak ja… ja cieszyłem się, że jest przy mnie. Dzięki niemu moje życie, tak długie i puste, znów nabrało sensu. Po raz pierwszy od wieków nie istniałem jedynie z przyzwyczajenia. Żyłem, na swój własny, nieludzki sposób.
- Rozumiem - Odezwał się w końcu Elian, a w jego głosie nie było ani litości, ani strachu. - To bardzo smutne, ale od dziś nie musisz się już niczym martwić. Jestem przy tobie. - Uśmiechnął się lekko i ścisnął moją dłoń, jakby chciał mnie upewnić, że naprawdę tu jest.
- Kupię ci tyle książek, ile tylko będziesz chciał - Dodał. - A dziś, jeśli biblioteka będzie jeszcze otwarta, wypożyczymy coś dla ciebie. Gdy przeczytasz, pomyślimy o zakupie. - Jego propozycja rozgrzała mnie od środka. Sam pomysł posiadania nowych książek był kuszący, niemal niebezpiecznie kuszący. A jednak rozsądek szybko wziął górę. Nie mieliśmy miejsca, by je przechowywać, a noszenie ich ze sobą byłoby tylko kolejnym ciężarem.
- Wypożyczenie brzmi równie dobrze - Odpowiedziałem po chwili. - Przynajmniej nie będziemy musieli ich później nosić, kiedy już stąd wyruszymy. Elian skinął głową, jakby dokładnie tego się spodziewał.
Spojrzałem na zegarek. Jeszcze chwila. Jeszcze moment i wreszcie będziemy mogli stąd wyjść. Z dala tych murów w których trochę mi się nudziło. Ale wytrzymam. Muszę. Na pewno dam radę. Bo tym razem nie byłem sam. A jego obecność pozwoliła mi czuć się dobrze nawet w czterech ścianach.
<Towarzyszu? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz