Ależ oczywiście, że zamierzałem coś zrobić z jego włosami. Zawsze to uwielbiałem. Były długie, piękne i niezwykle podatne na wszelkie upięcia, które dla niego tworzyłem. Sprawiało mi to ogromną przyjemność, nie tylko samo czesanie, ale i fakt, że mi ufał, pozwalając dotykać czegoś tak na swój sposób intymnego.
- Oczywiście, usiądź. Zaraz coś z nimi zrobię - Poprosiłem łagodnie, sięgając po grzebień i gumki. Gdy przeczesałem palcami jego włosy, na chwilę zamyśliłem się, zastanawiając się nad fryzurą. W końcu postawiłem na połączenie dokładnie dobieranego warkocza z luźnym koczkiem. Ten styl zawsze wyglądał elegancko, a jednocześnie uroczo, dokładnie taki, jaki lubiliśmy obaj. Idealnie do niego pasował. Był po prostu piękny… i cieszyło mnie niezmiernie, że to właśnie mnie pozwalał zadbać o swoje włosy.
- I gotowe - Powiedziałem w końcu cicho. - Jesteś piękny. Naprawdę piękny - Dodałem, całując go w policzek i uśmiechając się do mojego panicza w ciele panienki najczulej, jak tylko potrafiłem.
Daisuke podszedł do lustra i przez chwilę przyglądał się swojemu odbiciu, obracając lekko głowę na boki.
- Wygląda naprawdę bardzo dobrze - Stwierdził, po czym odwrócił się w moją stronę. - Jak myślisz… co powie babcia, gdy mnie zobaczy? - Zapytał ciszej, podchodząc bliżej. W jego głosie słychać było niepokój.
Westchnąłem w duchu. Naprawdę, co nas obchodziła babcia? Gdyby powiedziała coś niestosownego, nie zawahałbym się ani chwili. Nie pozwoliłbym, by ktokolwiek atakował moją panienkę, zwłaszcza teraz, gdy był w ciąży.
- Nie bój się - Odpowiedziałem spokojnie, przyciągając go do siebie i całując w czoło. - Jeśli coś będzie nie tak, pokażę jej, gdzie jest jej miejsce. - Zapewniłem, chcąc uchroni go przed całym światem.
- Haru… nie mów tak - Poprosił łagodnie, unosząc na mnie spojrzenie. -N Nie możesz jej wyrzucić. Bądź miły, proszę… dobrze? - Zamilkłem na moment. Jak mógłbym mu odmówić? Kochałem go ponad wszystko. Dla niego potrafiłem się powstrzymać… choć wiedziałem, że jeśli ktoś naprawdę przekroczy granicę, mogę powiedzieć coś, czego potem wolałbym nie żałować.
- Dobrze… skoro sobie tego życzysz - Odpowiedziałem w końcu, ucałowałem go w czoło i delikatnie ująłem jego dłoń. - Chodźmy. Pora rozpocząć Wigilię. - Powoli ruszyliśmy na dół, gdzie czekali już bliscy. W jadalni panowała ciepła, świąteczna atmosfera, choć ja odczuwałem lekkie napięcie. Była tam moja mama, jego kuzynka oraz babcia kobieta, której chyba nigdy nie polubię, ale którą akceptuję, bo kocham jej wnuka.
- Dzień dobry - Odezwałem się, zwracając się do wszystkich obecnych w jadalni.
Staruszka jedynie kiwnęła głową, lecz jej spojrzenie natychmiast zatrzymało się na mojej panience. Widać było, że jest wyraźnie zaskoczona, a może nawet zszokowana tym, co widzi. Po chwili podeszła bliżej, przyglądając się Daisuke uważnie, niemal z niedowierzaniem.
- Daisuke? To… naprawdę ty? - Zapytała, marszcząc brwi. - Stałeś się kobietą? I… jesteś w ciąży? -Dodała, nie kryjąc zdumienia. - Tego się po tobie nie spodziewałam, miałeś mieć dziecko, ale nie rodząc je samemu - Dopiero weszła a już krytykuje, niech uważa bo tego pożałuje.
- Proszę usiąść. są święta nie chcemy zacząć kłótni prawda? - Zwróciłem się spokojnie do kobiety, dając jej jasno do zrozumienia, że ma przestać, bo zaraz może tego pożartować.
<Panienko c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz