środa, 1 października 2025

Od Soreya CD Mikleo

 Czy ja się chciałem kłócić? Nie, oczywiście, że nie. Szczerze, to się nienawidzę kłócić, ja po prostu stwierdzam fakty. Nie wiem, czy coś się stało przez ten miesiąc, co mnie nie było, czy to wpłynęło mocno na jego psychikę, czy coś dostrzegł... Ale tak, zdecydowanie jakby bardziej zdziecinniał. A to jakieś fochy bez powodu, a to nadmierna ekscytacja zwykłymi rzeczami. Normalnie mi to nie przeszkadzało, póki nie robi nic głupiego, niech sobie będzie tak dziecinny, jak chce. Najważniejsze, by się nie narażał na niebezpieczeństwo, więcej od niego nie wymagam. Jest mi po prostu łatwiej, kiedy uważa choć troszeczkę. 
– Stwierdzam fakt, nie kłócę się. Wychodzimy? Powinniśmy wrócić do zwierzaków – odpowiedziałem, trochę mając dosyć tego chłodu i ciemności. Potrzebowałem na chwilę wyjść na górę, na świeże powietrze, złapać trochę ciepłego słońca. A później znów możemy wrócić, jak nie będzie za późno. 
– Tak, wychodzi... my – dokończył niepewnie, odwracając się. Uczyniłem to samo i zaraz zrozumiałem, skąd ta niepewność w jego głosie, oraz zaskoczenie. Za nami była ślepa uliczka, co nie wiem, jakim cudem bhlo możliwe. Przecież przed chwilą tędy wychodziliśmy. Jak to mogło być możliwe? Nawet jakby coś się poruszyło, jakaś ściana, no to byśmy to usłyszeli, prawda? 
Zbliżyłem się do ściany, i uniosłem dłoń, by ją dotknąć... ale nie napotkałem żadnego oporu. Jakby ta ściana nie istniała. 
– Jakie śmieszek się z nami bawi – mruknąłem przechodząc przez tę iluzję i jednocześnie też trzymając Miki'ego mocno przy sobie. Myślałem, że potrafiłbym stąd wyjść, ale po tym numerze z iluzją ściany? Szczerze wątpiłem. Trochę mnie to wszysto zdezorientowało. 
– Może uruchomiliśmy jakiś mechanizm? Nikogo tutaj nie wyczuwam – powiedział niepewnie, trzymając się blisko. Wyczuwałem w nim niepokój, i się nie dziwiłem. Coś tu było ewidentnie nie tak, i zaczęło się to dziać nagle, co było chyba najgorsze. I najdziwniejsze. Wszystko przecież było w porządku, aż do teraz.
– Gdybyśmy coś uruchomili, byśmy o tym wiedzieli, albo jakiś wyczuli. Nie było żadnego kliknięcia, czy innego dźwięku. Chyba, że to jakieś losowe jest – powiedziałem cicho, niepewnie, rozglądając się dookoła, jakby coś jeszcze miało się zmienić. – Przy późniejszym zwiedzaniu będziemy musieli być bardziej ostrożni... co się stało? – spytałem, kiedy Miki nagle zatrzymał się przy jednej ścianie. Na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie i może... sam nie wiem, jakby go olśniło. 
– Ta inskrypcja brzmi jakoś... znajomo. Jakbym czytał opis kogoś, kogo znam – wyjaśnił, a ja nachyliłem się, by też to przeczytać. 
– Mogę powiedzieć to samo. Opisuje to ciebie... albo jakiegoś innego niskiego, bladego młodzieńca o długich włosach, których na świecie trochę jest. Myślę jednak, że nie musimy na to zwracać aż takiej uwagi. Nie ma tu żadnych szczegółów. To może być ktokolwiek. No chyba, że masz przede mną jakąś mroczną przeszłość do ukrycia – powiedziałem żartobliwie, prostując się, niespecjalnie się przejmując tym opisem. 

<Owieczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz