poniedziałek, 6 października 2025

Od Soreya CD Mikleo

 Uśmiechnąłem się łagodnie. O to mi właśnie chodziło, by mi uwierzył, by mi zaufał, bo ja dla niego zrobię wszystko, a nawet i jeszcze więcej. W końcu, nie potrzebuję nikogo innego. Miki owszem, nie zawsze mnie rozumie, on jest za dobry i zbyt kochany na ten świat. Nie dostrzega tego, co ja. Pod tym względem zdecydowanie bliżej mi do Matsemy... Ale jeżeli Mikleo go nie chce w swoim otoczeniu, to w porządku. Nie potrzebuję go. Mam Banshee, która pomimo tego, że wygląda jak zwierzę, wcale nie jest tylko zwierzęciem, o czym większość ludzi zapomina. 
– Pamiętaj, kocham cię. Dla ciebie wszystko, jeszcze więcej – wyszeptałem mu do ucha, a następnie go pocałowałem w czoło. 
– Ja ciebie też kocham – odpowiedział słodziutko, tuląc się do mnie. 
– Wracajmy do obozu. Skoro twierdzisz, że może coś kombinować, lepiej nie dać mu zbyt dużo czasu. Chociaż przy Banshee nie wiem, czy cokolwiek może mu się udać – chwyciłem jego dłoń i pociągnąlem za sobą.
– Jest cwany. Nie umniejszam Banshee, ale on ma swoje sztuczki, jak już zdążył zaprezentować – odpowiedział, opierając głowę o moje ramię. 
– Kilka fałszywych i prawdziwych ścian. To nie jest nic wielkiego, Banshee bez problemu wyczuje iluzję – machnąłem ręką. Czułem się pewnie. W końcu, co zrobi mi jego brat? Na pewno nic takiego, z czym bym sobie nie poradził. Skoro przeżyłem piekło, to z jednym, małym Serafinem też sobie poradzę. 
– Nie lekceważ go – poprosił, za bardzo się martwiąc. 
– A ty nie martw się za bardzo i staraj się dobrze bawić. Po to tu przyszliśmy, tak? – uspokoiłem go, patrząc na niego spokojnie, łagodnie. 
– Teraz, jak już wiem, że to zostało zrobione dla niego... nie wiem, czy mnie to tak interesuje – przyznał cicho, co mnie zmartwiło. Nie tak to miało wyglądać. Miał się cieszyć, miało być miło, miał się poczuć jak za dawnych lat. A teraz mi mówi, że nie chce. 
– Więc... chcesz wracać? – spytałem, delikatnie marszcząc brwi. 
– Nie. Nie, póki on tu jest. Będzie na pewno się chciał zabrać z nami, a jak się nie zgodzimy, jeszcze nas będzie śledził. Drugi raz go w naszym łóżku nie zniosę – burknął, a jego słowa mnie zaskoczyły. 
– Drugi raz...? Czyli był jakiś pierwszy? – spytałem niepewnie, trochę go tak nie do końca rozumiejąc. Co się działo za czasów, kiedy byłem człowiekiem? Czy Serafiny nie powinny mieć jakiś nie wiem, blokad moralnych? Wytycznych od ich Boga, że związków się nie rozbija? Ten jeszcze ma tę przewagę, że wygląda identycznie jak Miki. I chociaż teraz jestem w stanie dostrzec różnicę, tak nie wiem, czy będąc zwykłym człowiekiem dałbym radę ich rozróżnić. 

<Owieczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz