piątek, 15 maja 2026

Od Daisuke CD Haru

 Jemu tak łatwo było mówić. Przecież on się nic nie zmieni. Dalej będzie ich kochanym tatą. A ja? Zmienię i wygląd, i zachowanie, i głos, i zapach... Dzieciaki na pewno zauważą takie rzeczy, zwłaszcza, że mają w sobie ten wilczy pierwiastek. A Haru mówi mi takie rzeczy, bo jest kochany, i nie chce, bym się załamywał. A ja po prostu jestem... zmęczony. Zmęczony byciem kobietą. Tą delikatnością, lekkim krokiem, tymi wszystkimi sprzecznymi emocjami, brakiem logiki i okresem. Chociaż mam jeszcze z tym na razie spokój, i mam nadzieję, że jeszcze długo nie wróci. Najgorsze uczucie, jakie tylko może istnieć na świecie. I że Sayuri później będzie przechodzić przez to samo... już teraz jej współczułem. Jeszcze biedna nie wie, co ją w życiu czeka. 
– Żeby to było takie proste – powiedziałem cicho, przygryzając wewnętrzną część policzka. 
– Jak w to uwierzysz, to będzie – powiedział lekko, jakby nie było w tym żadnego problemu. Chciałbym myśleć, jak on. Prosto. – Na razie do tego jeszcze daleka droga. Nie ma co się tym przejmować. 
– Z tym jednym się zgodzę. Pomęczę się jeszcze w tym paskudnym ciele – odpowiedziałem, zerkając na swoje ciało. Było takie nienaturalne i dziwne. Niby po tylu miesiącach powinienem się do niego przyzwyczaić, a dalej czułem, że coś z nim nie tak. Że nie jest takie, jak powinno być. Nie mówiąc o tym, że najbardziej się mu podobałem jako mężczyzna, a to przecież naturalne jest, że chce się podobać swojej drugiej połowie. 
– Jest idealne. Nie paskudne – odpowiedział, jak zwykle mnie pocieszając. – Może póki dzieci śpią, weźmiemy kąpiel? Taką porządną, gorącą, trochę pachnącą, by mi nie wypaliło nosa. 
Porządna kąpiel... dawno takiej nie miałem. Myłem się, bo musiałem, chociaż siły nie zawsze miałem. Wiele rzeczy, które to kiedyś sprawiały mi przyjemność, teraz są dla mnie męczącym obowiązkiem. Mimo wszystko starałem się być tą piękną, idealną żoną, i do tego wszystkiego dobrą matką, bo tego wszystkiego ode mnie oczekiwano. 
– Kąpiel może nie być takim złym pomysłem – powiedziałem w końcu cicho, a Haru uśmiechnął się szeroko, ucałował mnie w czoło i wziął mnie w swoje ramiona tylko po to, by położyć na łóżku. – Zaraz wrócę – dodał, znikając w łazience. 
Powoli podniosłem się z materaca, podchodząc do kołysek. Miałem cichą nadzieję, że pośpią dzisiaj troszkę dłużej niż zazwyczaj. Chyba po raz pierwszy od dawna będę mógł się wykąpać z własnym mężem. Ostatnio nasza intymność ani nawet bliskość... cóż, nie istnieje, a tego mi brakowało. Miałem nadzieję, że kiedy już zostanę mężczyzną, to Haru będzie na mnie patrzył z tym pożądaniem w oczach, którego w ogóle ostatnio nie widziałem. I jak ja mam się czuć pewnie w tym ciele, kiedy to nie widzę tej iskierki w jego oczach. 
Kiedy Haru wyszedł z łazienki, nie musiał używać żadnych słów. Odszedłem od kołyski i skierowałem się w stronę mojego męża. Wystarczyło, że tylko przekroczyłem próg łazienki, a w moje nozdrza uderzył przyjemny, kwiatowo-owocowy zapach. Wybrał doprawdy ciekawą kombinację. Zdjąłem z siebie powoli luźną sukienkę, by jak najszybciej wejść do tej cudownej wanny. Od razu mój wzrok skierowałem na ranę po cięciu, która ładnie się zagoiła. Blizna jednak zostanie i to też mnie martwiło. 
– No już, rozbieraj się. Dziwnie się czuję, jak tak sam tu jestem – odpowiedziałem, spinając swoje włosy w niechlujnego, wysokiego koka. Będę musiał znaleźć w sobie siłę, by zacząć lepiej o siebie dbać. Nie dla siebie, ale dla nich. Muszę się doprowadzić do jakiegoś lepszego stanu przed urodzinami Haru. Będę z siebie dumny tylko wtedy, kiedy zobaczę w jego złotych oczach ten charakterystyczny błysk. 

<Piesku? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz