Nie byłem pewien, czy to na pewno dobry pomysł. Coś we mnie stawiało opór, nie tylko dlatego, że sytuacja była… delikatna, ale też dlatego, że on chyba wciąż nie był gotowy. Może nawet nie mógł jeszcze naprawdę się kochać, jedynie dać mi fizyczną przyjemność.
Tylko czy ja tego chciałem?
Nie byłem pewien.
Nie chciałem, żeby robił cokolwiek z przymusu. A jednak miałem dziwne wrażenie, że właśnie to się dzieje, że próbuje bardziej dla mnie niż dla siebie. I to nie do końca mi odpowiadało. Poza tym… takie rzeczy w takim momencie? To nie wydawało się właściwe. Przecież nigdzie nam się nie spieszyło. Będzie jeszcze czas, podczas ciąży, po porodzie… zdążymy wszystko nadrobić.
- Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł - Odezwałem się w końcu cicho. - Chyba nie powinieneś jeszcze… To za wcześnie po wszystkim. - Zauważyłem to już wcześniej, jego ciało było wciąż osłabione, a on sam potrzebował jeszcze czasu, żeby w pełni dojść do siebie.
Daisuke westchnął cicho, jakby moje słowa go tylko odrobinę zirytowały. W jego spojrzeniu pojawił się jednak cień rozbawienia, może nawet przekory.
- Nie martw się, Haru - Powiedział spokojnie, z lekkim uśmiechem. - To prawda, że jeszcze nie możemy się kochać… ale to nie znaczy, że nie mogę sprawić ci przyjemności. Chcę, żebyś się rozluźnił. - Zanim zdążyłem zareagować, delikatnie rozsunął moje nogi i uklęknął przede mną.
To, co robił, albo raczej to, co zamierzał zrobić, było… miłe. Kuszące, nawet bardzo. A jednak w środku wciąż czułem niepewność, która nie chciała zniknąć.
- Jesteś tego pewien? - Zapytałem jeszcze raz, uważnie mu się przyglądając. - Nie chcę, żebyś robił coś tylko dlatego, że myślisz, że powinieneś. - Wyjaśniłem, martwiąc się o niego tak normalnie po ludzku.
Mimo niepewności pozwoliłem mu działać. Nie zmuszałem go do niczego. Przeciwnie, chciałem, żeby robił tylko to, na co naprawdę ma ochotę. Bez presji, bez pośpiechu, bez żadnego przymusu.
Siedziałem spokojnie, niemal zbyt grzecznie, zaciskając dłonie na pościeli, podczas gdy on skupiał się na mnie z pełnym zaangażowaniem. Był w tym… zaskakująco dobry. Aż trudno było się nie zatracić w tym uczuciu.
Przez moment przemknęła mi przez głowę pokusa, żeby wsunąć palce w jego włosy, zacisnąć je lekko i przyciągnąć go bliżej. Wiedziałem jednak, że nie mogę. Że on tego nie lubi. A ja nie chciałem zrobić niczego, co mogłoby wywołać w nim choć cień dyskomfortu albo złych skojarzeń.
Dlatego tylko trwałem, pozwalając sobie czuć.
- Jesteś naprawdę niesamowity, wyjątkowy i tylko mój - Wyszeptałem cicho, gdy wszystko dobiegło końca.
Pochyliłem się i delikatnie pocałowałem go w czoło, z wdzięcznością i ciepłem, które trudno było ukryć.
To było dokładnie to, czego potrzebowałem, choć tak bardzo próbowałem się przed tym bronić. Dobrze, że on nie odpuścił. Dzięki temu wszystko zakończyło się w sposób… spokojny. Przyjemny. Właściwy.
- Tak? Bardzo się cieszę że mogłem pomóc ci z twoim drobnym problemem - Wyznał, wycierając swoją twarz z resztek nasienia którym mimo wszystko go ubrudziłem.
- Teraz czuję się trochę źle z tym że nie mogę nic dla ciebie zrobić - Przyznałem zgięcie z prawdą.
<Panienko? C:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz