środa, 13 maja 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Pilnowałem, by moja Różyczka była jak najbardziej zadowolona z naszego zbliżenia. I żeby to uczynić, musiałem się przestać kontrolować... przynajmniej w tej chwili. To, jak mam się zachować, było bardzo zależne od jego nastroju. Zauważyłem, że im bardziej jest wyposzczony, tym mniej kontroli i uwagi jest w naszym zbliżeniu. Pozwalamy sobie na zatracenie w uczuciu, i oboje jesteśmy szczęśliwi. I dobrze. Nie wiem, czy potrafiłbym pieścić jego ciało z uwagą, kiedy i ja sam potrzebowałem zatracenia się w nim. 
– Potrzebowałem tego – wymamrotał wprost w moje usta i złączył je w namiętnym pocałunku, po czym zaraz położył się przy moim boku. Czułem, że to nie był szczyt jego możliwości. Że chciał jeszcze. Jednakże ja miałem potrzebowałem chwili przerwy. Co jak co, ale seks, i to jeszcze z nim, gdzie to zdarza mu się mnie podgryzać, jest strasznie męczący. 
– Doprawdy? Nie domyśliłbym się tego – zaśmiałem się cicho, od razu go do siebie przytulając. Po seksie zawsze był taki przyjemnie cieplutki... naprawdę miło się do niego wtedy tuliło. 
– Skoro jesteś taki mądry, to może uda ci się domyślić, czego teraz chcę – odparł, patrząc na mnie z wyczekiwaniem w swoich pięknych, czerwonych oczach. Widać było, że jego głód jest zaspokojony. 
– Zapewne kąpieli. Ale to jeszcze chwilka. Na razie nie chce mi się ruszać – przyznałem zgodnie z prawdą. Teraz najchętniej to bym zasnął, ale wiedziałem, że Serathion by mi na to nie pozwolił. Nie bez kąpieli. A aby się wykąpać, należałoby nagrzać wodę... a czy mi się chciało? No, niekoniecznie. Gdyby woda od razu była ciepła, no to bym nam tę kąpiel przygotował. Ale tak? Nie, to już aż tak mi się nie chce. 
– Tak właściwie, to liczę na jeszcze coś – wymruczał, uśmiechając się zadziornie. – Z kąpielą bym się wstrzymał jeszcze na chwilę. 
– Więc na co takiego masz ochotę? – spytałem, trochę zbity z tropu. Skoro nie kąpiel... to co? Seks? Dałby mi chwilkę. A to nie jest taka prosta sprawa. 
– Na wino. A nie wziąłeś mi żadnego kieliszka – pokręcił z niedowierzaniem głową. 
– A po co ci kieliszek? Tylko ty to pijesz. Równie dobrze możesz prosto z butelki, a to zawsze kilka monet mniej – wzruszyłem ramionami, a on uniósł jedną brew w geście powątpiewania. 
– I co, mam pić z gwinta jak menel jakiś? – zapytał, cicho prychając. 
– A kto cię tu widzi? Tylko ja. I nie martw się, nikomu nie powiem, że przez chwilę wyglądasz jak menel. Najważniejsze, że smakuje – odpowiedziałem nieprzejęty. Już niech tak nie przesadza. Niech się cieszy, że może pić z butelki, a nie z bukłaka. 
– To uwłacza mojej godności – burknął, sięgając po butelkę. 
– Godności? A ty ją w ogóle posiadasz? – uniosłem rozbawiony brew. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz