środa, 13 maja 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Słyszałem, jak Serathion coś tam do siebie gadał, ale co? Nie byłem wampirem, żeby stwierdzić, mamrotał coś cichutko pod nosem, coś o zapachu. Nie da mi żyć bez tych róży, a to nie taka prosta sprawa. Róże nie są takie popularne na chociażby takiej wsi. Tu się liczy użyteczność. W mieście też nie tak prosto, gdzie te róże mają rosnąć, kto się nimi ma opiekować? Róże znajdzie się najprędzej w miejscach takich, w jakich on się wychowywał; na szlacheckich dworkach, gdzie rodzina zatrudnia ogrodnika, który się takimi kwiatami zajmuje, chyba, że ktoś jest wielkim pasjonatem. Ze wszystkich kwiatów sobie musiał wybrać akurat róże. A przecież jest tyle ładnych kwiatów... I tyle kwiatów, które to ładnie pachną. Chociażby bez. Bez i ładnie pachnie, i prędzej idzie go zdobyć. 
– Ciepła kąpiel gotowa – zakomunikowałem mu, wlewając tego jego olejku do wody. Zdecydowanie lepiej się on rozchodził w takiej ciepłej wodzie niż lodowatej, więc mogę go mnie zużyć. 
– Już idę – usłyszałem już znacznie głośniejszy głos mojej Różyczki, która koniecznie musi pić wino z lampki. Jakby to miało znaczenie... kompletnie tego nie rozumiałem. Niby tłumaczy to tak, że jest szlachcicem, ale wiążąc się ze mną powinien sobie doskonale zdawać sprawę z tego, że nie jestem w stanie dać mu takiego życia, jakie miał do tej pory i jakie by pewnie chciał. Owszem, jakiś kubek mógłbym mu załatwić, ale im szybciej przywyknie do tej myśli, tym lepiej dla niego. – Jak ja kocham ten zapach... – wymruczał, wchodząc do balii tak, że wystawała mu jedynie głowa. – Tęsknię za różami. I za moim małym ogródkiem. 
– Dlatego po coś ci kupiłem tę zaczarowaną, która nigdy nie więdnie – przypomniałem mu, zajmując miejsce naprzeciwko niego. Wiem, że to marna pociecha, i znacznie lepiej wyglądałby cały bukiet z takich róż, ale pieniędzmi to ja niestety nie sram, chociaż bym bardzo chciał. To rozwiązałoby większość moich problemów. 
– A zamiast tego mógłbyś mi kupić jakieś perfumy. I sobie przy okazji też. Byłoby to bardziej pożyteczne – skwitował, na co uniosłem brew. 
– Wybacz, że obudziła się we mnie nutka romantyzmu zamiast chłodnej logiki użyteczności. Będę to miał na uwadze, kiedy będę ci wybierał kolejny prezent. O ile uda mi się zdobyć na niego pieniądze – odpowiedziałem, zabierając się za mycie swojego ciała. Chciałem jak najszybciej mieć to za sobą i położyć się do tego łóżka po raz ostatni, bo kolejne dwa dni znów będziemy musieli spędzić w namiocie. Przynajmniej tylko dwa. Jest to do przeżycia, chociaż odzwyczaić się od wygodnego materaca jest niezwykle ciężkie. Człowiek zdecydowanie zbyt szybko się przyzwyczaja do luksusów. A taki wampir się nigdy od nich nie odzwyczaja, co jest chyba jeszcze gorsze. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz