poniedziałek, 11 maja 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Byłem bardzo dumny z mojej kochanej Różyczki, która to chyba zaczyna dorastać, i to tak na poważnie. I ja jestem tego świadkiem. Coś takiego naprawdę nie przepełnia dumą. Mógłby przyjmować to wszystko trochę z większą godnością i przyznawać mi rację bez problemu, a nie że cichnie i muszę z niego wyciągać, co się dzieje. Ale tego też się nauczy. Dzień po dniu będzie się starał coś bardziej. 
– Jestem z ciebie taki dumny, Różyczko – wyszeptałem mu wprost do ucha i lekko pocałowałem jego płatek. To go chyba nieco speszyło, przynajmniej takie to miałem wrażenie. 
– Zamiast być dumnym to weź się myj, jak ja. Śmierdzisz – burknął, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje słowa go speszyły, bo całkowicie odwrócił kota ogonem. – Do miasta masz pachnieć pięknie. 
– Wydaje mi się, że mój naturalny zapach jest zbyt intensywny, by taka słodka różyczka się na mnie utrzymała, wiesz? – odpowiedziałem, ale faktycznie już zacząłem się brać za szorowanie własnego ciała, chociaż jeszcze bym to w czasie odłożył. Dopóki woda była ciepła, chociaż trochę ciepła, chciałem się w niej wyleżeć po wsze czasy, bo jeszcze jakieś dwa dni, nim będę mógł to powtórzyć. Może w mieście będą lepsze standardy. I większe balie. Zgięte nogi już trochę mnie bolały. Serathiona pewnie też, bo chociaż jest ode mnie niższy, bo dalej jego nogi są długie, smukłe i piękne. On cały jest piękny, to aż niesprawiedliwe. 
W końcu opuściliśmy balię, a ja powoli wylałem wodę przez okno. Jak całe moje ciało było czyste, czułem się lepiej. Właśnie tego mi brakowało, porządnej kąpieli. Pal licho, jak tam pachniałem, najważniejsze, że byłem czysty. Założyłem na swoje ciało jedynie bieliznę i bawełniane spodnie. Pokoik był niewielki, więc kiedy ogień w kominku zaczął wesoło trzaskać, stało się tu bardzo ciepło, i nie potrzebowałem już żadnej koszuli. 
– A o koszulce to ty nie zapomniałeś? – spytał Serathion, kiedy już wyszedłem za naszego parawaniku. Zanim do niego wróciłem, jeszcze umyłem twarz i zęby oczywiście. Już chyba bardziej czysty być nie mogę. 
– A ty o spodniach? – delikatnie przechyliłem głowę. – Bielizny też nie widzę. 
– A po co mi bielizna? Zakrywa dostęp do najlepszej części mnie – niby poprawił swoją koszulę, ale czy lepiej zakryła jego pośladek? Nie powiedziałbym. A później zacząłem się zastanawiać, czy to nie było zaproszenie? Jak tak o tym pomyślę... minęło mnóstwo czasu od tego, nim ostatnim razem uprawialiśmy seks. A z tego, co wiem, to on potrafił codziennie nawet ten seks uprawiać. I jak ja miałem nad nim nadążyć? Jak jeszcze się wysypiałem na miękkim łóżko, miałem na to codziennie ochotę. Ale po takiej podróży... wszystko, co chciałem, to po prostu się położyć. I jeszcze po odprężającej kąpieli. – No już, połóż się. Widzę, że jesteś zmęczony. 
– Jestem. A ty chyba jesteś rozochocony – odpowiedziałem, zajmując miejsce obok niego i mocno go do siebie przytulając. 
– Może troszkę. Ale skoro będziemy tutaj dwa dni, to jeszcze zdążę odebrać to, co moje. A teraz odpocznij – powiedział, uśmiechając się do mnie delikatnie. 
– Oj, zamierzam – powiedziałem, przymykając oczy i zasypiając chyba od razu. W końcu, miałem wszystko, co tylko mi było potrzebne do szczęścia. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz