Na jego słowa delikatnie zmarszczyłem brwi. Zmieńmy temat? Ale jaki temat? Od kilkunastu dobrych minut nic nie mówimy, i to nie jest takie złe, mi się to całkiem podoba. Szkoda tylko, że natura dalej śpi i najwięcej, co można usłyszeć, to pohukującą sowę. Jak przyjdzie wiosna, to nad ranem dopiero będzie wspaniały koncert. Niektórych to irytuje, ale mi się to podobało. Co prawda, nie byłem w stanie rozpoznać za wiele odgłosów ptaków, czego trochę żałowałem, chciałbym czasem wiedzieć, co mi tak świergocze nad uchem.
– A o czym chciałbyś pogadać? – spytałem, obserwując drogę pięknie oświetloną księżycem. Ten świecił dzisiaj wyjątkowo jasno, na moje szczęście. Widziałem coś więcej.
– Znowu to ja mam wymyślać temat? – spytał oburzony, pusząc swoje policzki. Ileż to on ma problemów... Ale to nic. Jak tak sobie pogada, może też się trochę będzie się na koniec lepiej czuł. A mnie... mnie to obojętne. Póki mnie bardzo i przesadnie nie obraża, niech sobie gada. Potrzebuje tego, a ja to akceptuję, proste.
– Skoro chcesz rozmawiać, trzeba coś podrzucić – odpowiedziałem, uśmiechając się delikatnie.
– Ja już wszystko o ludziach wiem, cię wypytywałem o mnóstwo rzeczy. A ty masz niepowtarzalną okazję, by dowiedzieć się jeszcze więcej o moim gatunku. Na pewno musi być coś, czego nie wiesz. Dotychczas nas zabijasz, a teraz możesz pogadać. Pewnie jestem jedynym, z którym to możesz na ten temat pogadać – odpowiedział z dumą w głosie, a ja spokojnie przeanalizowałem jego słowa.
– W tej chwili faktycznie jesteś jedynym wampirem, z którym mogę pogadać. Ale nie jesteś pierwszym wampirem, z którym mam relację i to taką bardziej złożoną – powiedziałem zdawkowo, co go bardzo zaintrygowało.
– I ja się teraz dowiaduję takich rzeczy? Kto to taki? Kiedy to było? Czemu nic nie mówiłeś? Może się jakoś poznaliśmy? – zalał mnie falą pytań, a ja się poczułem nieswojo. Mogłem trzymać gębę na kłódkę, no ale bym skłamał, a tego też nie lubię.
– Wątpię, żebyście się poznali. Był wampirem niższym. Niestety, nie potrafił pohamować uczucia głodu. Nie lubię rozmawiać na ten temat. Jeśli pozwolisz, skupmy się na czymś innym – poprosiłem, niemiło wspominając tamtą relację, a może bardziej tego, jak się skończyła. Czułem, że może mogłem zrobić coś więcej, by nie stał się potworem. A on całkowicie się zaprzepaścił w smaku krwi, ludzkiej krwi, nie znając umiaru. Gdybym go zostawił... nawet nie chcę wiedzieć, ile wiosek by wymordował, zanim ktoś by się nim w końcu zajął.
– Sam trochę zacząłeś ten temat – zauważył słusznie.
– Nie chciałem tylko, byś tkwił w mylnym przekonaniu, że tylko z tobą rozmawiałem, jak chodzi o wampiry – naprostowałem temat. – Ale jak tak bardzo chcesz mówić o sobie... Może powiesz trochę o swojej siostrze. Jeśli chcesz – powiedziałem, ciekawy jego rodziny. To, gdzie i z kim się wychowywaliśmy, ma znaczenie, więc oczywiście, że byłem ciekawy.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz