Trochę mnie zaskoczyło, ile miał w sobie ładunku, chociaż w sumie nie powinno mnie aż tak to dziwić. Minęło troszkę czasu, kiedy to ostatnim razem doszło do jakiegokolwiek zbliżenia. Jeszcze jak byłem w ciąży. Zdecydowanie nie powinno być aż tak długiej przerwy. Powinienem bardziej zwracać na niego uwagę, i po prostu być dobrym mężem. Albo raczej teraz żoną. Nie miałem tak dużej potrzeby, ani nawet chęci na zbliżenia. Nie w tym ciele. Ale kiedy już wrócę do swojego ciała... zdecydowanie tak łatwo mu nie odpuszczę, i będę nadrabiał stracony czas w każdej wolnej chwili.
– Wystarczy mi, że będziesz się zajmował dziećmi, a ja przez ten czas będę mógł odpocząć – przyznałem zgodnie z prawdą, wycierając palcem resztkę nasienia i oblizując go. Nic w końcu nie mogło się zmarnować.
– Myślę, że na to mogę przystać – powiedział, przyciągając mnie do siebie, kiedy tylko usiadłem na jego kolanach, wtulając się w jego gorące, pachnące lasem ciało.
– Miałem wrażenie, że jednak się trochę dzisiaj powstrzymywałeś – odpowiedziałem cicho, chwytając jego dłoń i gładząc ją delikatnie, zahaczając o obrączkę. Nie mogłem się doczekać, jak w końcu i ja będę mógł ją założyć. Brakowało mi jej na palcu. Wszystkie moje pierścienie były na mnie za duże.
– Powstrzymywałem... W sumie, nasz rację. Nie chciałem, żebyś się poczuł niekomfortowo – odpowiedział, poprawiając moje włosy. – Kusiło mnie, by wsunąć palce w twoje mięciutkie włosy, ale wiem, że tego nie lubisz.
– Póki ty to robisz, bardzo mi to nie przeszkadza – przyznałem zgodnie z prawdą. Z nim... Z nim było zupełnie inaczej. On był dla mnie najważniejszy, darzyłem go pełnym zaufaniem. – Muszę częściej się tobą zajmować – odpowiedziałem, opierając głowę o jego klatkę piersiową.
– Wiesz, że tego nie potrzebuję – powiedział, nieco speszony.
– Czyżby? – uniosłem jedną brew. Wiedziałem swoje. Nie byłem przecież tak głupi, jak mogłoby się wydawać. – Daj spokój. Nic mi się nie stanie, jeżeli raz na jakiś czas ci pomogę. Tego ci ewidentnie brakuje. A ja nie mogę pozwolić, byś chodził taki... nabuzowany. To nie służy ani tobie, ani mnie na dłuższą metę, czyż nie? – odpowiedziałem spokojnie, nie będąc tym zrażony. To było normalne, że potrzebował ujścia swoim emocjom, zwłaszcza, że jest wilkołakiem, młodym wilkołakiem. – Nie mogę się już doczekać, jak w końcu będę sobą. Tęsknię za swoim ciałem. Do tego dalej się nie przyzwyczaiłem i pewnie się nie przyzwyczaję – dodałem, lekko się krzywiąc. Było dziwne, niemoje, takie delikatne, lekkie...
– Jeszcze troszkę i wrócisz do swojego ciała – pocieszył mnie, na co się delikatnie skrzywdziłem.
– No nie takie jeszcze trochę. Zanim przestanę je karmić, minie parę miesięcy. No i też boję się... będą mnie poznawać, jak stanę się na powrót mężczyzną? A jak będą się mnie bały? – delikatnie się skrzywiłem. To też był problem, nad którym czasem myślę i który może mnie odrobinkę przerosnąć.
<Piesku? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz