Byłem zaskoczony, że taka malutka wioska ma gospodę, była dosyć malutka, a jednak miała pokoje dla gości. Spodziewałem się, że jak już coś mieć będą, to bardziej jak atrakcję dla tutejszych, a tu proszę, nawet łóżko wydaje się być całkiem nienajgorsze. Co prawda, balię będę musiał zorganizować, bo osobno łazienki tutaj nie ma, jest tu tylko malutki parawanik, za którym można umyć się w misie, a potrzeby załatwia się chyba do tego wychodka na zewnątrz. Cóż, i tak nie jest najgorzej.
– Myślałem, że dostaniemy najwyżej miejsce na sianie – odpowiedziałem, stawiając nasze pakunki na ziemi.
– A w życiu bym ci nie zasnął na sianie – prychnął, zaczynając się rozbierać, pewnie żeby się umyć.
– Ja tam bym spał. Mi sianko nie przeszkadza – wzruszyłem ramionami, zerkając na niego z uwagą. – Ale może chwilkę poczekaj. Z tego, co widzę, to nie ma tu balii.
– No to jakąś znajdź, bo ja tu muszę się natychmiast wykąpać. I ty też, nie licz na to, że cię puszczę samego do łóżka – pokręcił głową, na co cicho się zaśmiałem.
– Taki miałem plan – przyznałem, zaciągając zasłony na okno. – Tylko wiesz, że jak takową znajdę, to będziesz mi musiał drzwi otworzyć? A ty tu taki nagi... Jeszcze cię ktoś zobaczy.
– Ja się nie mam czego wstydzić. Ale jak tak bardzo ci przeszkadza, że ktoś mnie by mógł zobaczyć... to się owinę ręcznikiem – puścił mi oczko.
– Chociaż tyle – pokręciłem z niedowierzaniem głową i opuściłem pokój.
Wystarczyła krótka rozmowa z gospodarzem i już po chwili na górę niosłem takich zwykłych rozmiarów balię. Troszkę będzie trzeba nogi zgiąć, no ale lepsze to niż nic. A jak się wykąpiemy, i ja się wyśpię, to jutro wykorzystam ją do wyprania ubrań. Dzisiaj po kąpieli już nie będę miał na to siły, wiedziałem już to teraz.
– Nie jest jakoś specjalnie za duża – Serathion skrzywił się lekko, kiedy postawiłem ją na środku pokoju, bo tylko tam miałem miejsce.
– Pomieścimy się – powiedziałem spokojnie, zabierając się za grzanie wody. Jeszcze trochę to mi zejdzie... W poprzedniej gospodzie o takie rzeczy się martwić nie musiałem, no ale tutaj była wieś. To i tak dobrze, że mamy aż tyle.
– I to wszystko teraz sam ręcznie musisz grzać wszystko? – spytał niezadowolony, obserwując moje mozolne starania.
– Uroki wsi, mój drogi. Dobrze, że nie jest taka duża, krócej mi zajmie jej wypełnienie – odpowiedziałem, a Serathion jęknął zrezygnowany.
– Ja już się chciałem myć... – moja mała Różyczka pokręciła głową i opadła na łóżko, zrezygnowana tym wszystkim.
– Robię wszystko, co mogę, by było jak najszybciej. Przynajmniej zanim to wszystko będzie gotowe, woda zdąży się trochę ostudzić i nie wejdziesz do takiej gorącej, czyli tak, jak lubisz – odpowiedziałem spokojnie, uśmiechając się do niego delikatnie. W tej chwili tylko tyle mogłem zrobić, woda się nie ogrzeje tylko z tego powodu, że będę na nią intensywniej patrzył.
<Różyczko? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz