niedziela, 17 maja 2026

Od Eliana CD Serathiona

 Jego słowa mnie odrobinę rozbawiły, jak i zastanowiły. Dziewczyny, które to próbowały mnie podrywać...? Może była jedną czy dwie, ale oczywiście mnie nie zainteresowały i trochę je olałem, oczywiście. Zresztą, nie zainteresowałyby mnie nawet, jakbym był sam. 
– Na ich usprawiedliwienie, nie wiedzą, że z kimś jestem. Są podekscytowane faktem, że ktoś nowy się pojawił u nich we wsi, za wiele wyboru tutaj nie mają – powiedziałem spokojnie, nie spuszczając z niego swojego spojrzenia. Podczas przebierania się dobierał wszystko tak, by pasowało, i do niego, i do reszty ubrań, i pomimo niewielkiego wyboru jakoś to uczynił. Jak on to robił, to ja nie wiem. I jak mu się chciało? Już ja miałem większy wybór, a po prostu zakładałem tak, by było mi ciepło. 
– I się ganiać za zajętymi? – prychnął. – Muszę cię jakoś oznaczyć. Jak ludzie oznaczają tych ludzi, z którymi są? – spytał, odwracając głowę w moją stronę. – Wampiry mają prościej. Wystarczy zapach, i inne trzymają się z daleka. Żaden szanujący się wampir nie dotknie czyjeś własności. 
– Nie wiem, czy jest jakiś taki konkretny sposób, wiesz? Chyba jest tylko narzeczeństwo i małżeństwo. Pierścionki i obrączki są właśnie takim pokazaniem, że już jest ktoś ważny w twoim życiu. Ale czy to każdego powstrzymuje? Trochę obserwowałem ludzi czasem i są takie paskudne osoby, które to kręci fakt, że mogą wyrwać osobę już zajętą. Są jeszcze malinki, jak ktoś je zrobi w takim widocznym miejscu jest dosyć wymowne – odpowiedziałem, czekając cierpliwie, jak się ogarnie, byśmy mogli oddać pokój i ruszyć w podróż.
– Masz tyle tych błyskotek na palcach, nie możesz przełożyć jednej z nich na palec serdeczny? – mruknął niechętnie, pusząc policzki. 
– A czemu? Nie chcesz mi się oświadczyć? – spytałem rozbawiony, unosząc jedną brew. – Ode mnie pierścionek masz. A kiedy ja się doczekam na pierścionek od ciebie? 
– Oj, żebyś się nie zdziwił. Taki ci pierścionek sprawię, że się zesrasz – odpowiedział, na co zaśmiałem się cicho.
– Nie mogę się doczekać – odpowiedziałem, podchodząc do niego, by okryć jego ramiona płaszczem i założyć kaptur na jego głowę. – Załóż mój mały prezent na paluszek i ruszajmy – dodałem, składając na jego czole czuły pocałunek, a następnie sam musiałem założyć na siebie jakieś odzienie wierzchnie. W końcu, wychodzimy na mróz, nie wyjdę w zwykłej bluzce. 
Kiedy już byłem gotowy, Serathion wyciągnął rękę, na którego palcu znajdował się pierścionek. Bez wahania chwyciłem ją, zabrałem wszystkie rzeczy, zawołałem do siebie Futerko i wyszliśmy z pokoju. Jeszcze chwila i znajdziemy się w mieście, gdzie mam nadzieję trochę zarobić. Nie mam wyjścia, nie mogę pozwolić, by zwierzaki głodowały. Ja już tak pal licho, przeżyję, nie chciałbym, by zwierzaki musiały cierpieć. 
– Jak spotkamy teraz jakąś babę, która się na ciebie patrzy, wydrapę jej oczy – mruknął ponuro, kiedy schodziliśmy na dół. 
– Już wyjeżdżamy, nie ma co robić sobie kłopotów – poprosiłem, trochę się obawiając, że naprawdę będzie w stanie to zrobić. W końcu, to Serathion, wszystkiego się po nim można spodziewać. 

<Różyczko? c:>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz